
W wielu polskich domach niezastąpiony jest płyn do mycia naczyń… “Ludwik”. Podobnie niezastąpiony może być w polskiej kadrze Ludwik, a właściwie Ludovic Obraniak. Mimo że francuski Polak strzelił w reprezentacyjnym debiucie dwa gole, a Polska pokonała w towarzyskim meczu Grecję, hurraoptymizm jest zbyt wczesny. Prawdziwy test kadry – już we wrześniu!
Chociaż Polacy potykali sie z Grekami tylko towarzysko, to jednak emocji było troche więcej niż z zwykłym sparingu. Wynikały one przede wszystkim z pytań, które nurtowały kibiców i dziennikarzy: jak pokaże się kadra po fatalnych, tegorocznych meczach, a przed ważnymi, decydującymi spotkaniami jesiennymi? jak wypadnie debiutujący w polskiej kadrze Obraniak? czy pomysł Beenhakera, by nadal stawiać na piłkarzy, którzy mają kłopoty w swoich klubach, zda egzamin?
Mecz z Grekami został wygrany 2:0, dlatego w serca kibiców i dziennikarzy wstąpiła nadzieja, że awans do mundialu w RPA jest jeszcze możliwy. W gazetach pojawiły sie opinie, że znów mamy ZESPÓŁ, podobny do tego, który tak udanie grał z Portugalią; że Polska, 40. zespół w rankingu FIFA, zagrała dobry i efektowny mecz z Grecją, notowaną przecież na 11. miejscu. Nawet dziennikarze, chyba pod głębokim wrażeniem tego zwycięstwa, przestali póki co krytykować Beenhakkera i pisać o potencjalnych kandydatach do objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski.
Choć Jakub Błaszczykowski w pomeczowym wywiadzie studził nieco ten hurraoptymizm, to jednak większość gazet i portali zdecydowanie pozytywnie, a nawet euforycznie, ustosunkowała się do meczu. Niestety, taka nasza polska natura: gdy nie idzie, opluwamy wszystkich po kolei, psioczymy i pomstujemy na czym świat stoi, ale jedna wygrana wystarcza, by e swercach kibiców znów zagościła nadzieja, a podejście do sprawy było typu: “zwycięzców się nie sądzi”.
Ze swej strony zwróciłam, w meczu z Grekami, uwagę na kilka kwestii, niekoniecznie poruszanych przez większośc mediów:
- Jacek Krzynówek zagrał w kadrze po raz 94., a Mariusz Lewandowski po raz 60. (tym samym trafił do Klubu Wybitnego Reprezentanta). Dla porównania warto przytoczyć, ile razy “z orłem na piersi” zagrały gwiazdy polskiej reprezentacji sprzed lat. Najwięcej, bo 100 wystepów ma na swoim koncie Grzegorz Lato, 97. – Kazimierz Deyna, a 96. gracz juz z naszych czasów, czyli Jacek Bąk. Jak dla mnie, to trochę nieporozumienie… Deyna czy Lato, przedstawiciele “orłów Górskiego” i… piłkarze naszej epoki, niby dobrzy, ale… bez porównania z tamtymi. Warto zauważyć, że tak naprawdę Krzynówek jest ostatnio powoływany raczej na wyrost, chyba bardziej właśnie w celu nabijania reprezentacyjnego licznika niż pożytku w kadrze.
- Polscy piłkarze nie umieją strzelać rzutów rożnych. Okazało się to znowu i w pełnej okazałości. Niestety smutne, że chyba niewiele robi się, by to poprawić, bo przecież gdyby poświęcono więcej czasu na poprawienie tego, tak ważnego elementu, to nie wierzę, że nie przyniosłoby to żadnych efektów. Co z tego, że mieliśmy 7 rzutów rożnych, a w przeciągu 5. minut z trzy pod rząd prawie? Nic z nich nie wynikało: żadnego pomysłu na ich rozegranie, żadnego zaskoczenia…
- Pierwszy skład i same powołania jak zwykle wzbudziły kontrowersje, gdyż miejsce w naszej “jedenastce” mają: Euzebiusz Smolarek, aktualnie bez przynależności klubowej, Jacek Krzynówek, grający niewiele w Hannoverze 96, a w meczu przesunięty na, niecodzienną dla niego, pozycję obrońcy, Roger Guerreiro, wystawiany uparcie przez Leo, mimo braku formy. Dziwi też granie jednym napastnikiem, które w przypadku Polaków nigdy nie zdawało i nadal nie zdaje egzaminu czy posadzenie w pierwszej połowie na ławce rezerwowych Ludovica Obraniaka, na którego debiut czekała cała Polska (ponoć przyglądanie się kolegom miało mu pomóc w “załapaniu” taktyki Polaków)
- Ludovic Obraniak pokazał się z dobrej, a nawet nardzo dobrej strony. Nieważne,czy strzelił jednego, półtora, czy dwa gole. Ważne, że doskonale zadebiutował w kadrze, a gdy wszedł na boisko, od razu gra stała się bardziej ożywiona, zaowocowała ciekawymi akcjami i bramkami. Nie będę powtarzać zachwytów mediów, które słusznie wciąż są pod wrażeniem Obraniaka. Powiem tyle, że gracz ten powinien się nam bardzo przydać i jak na razie, pochwały pod jego adresem nie są na wyrost.
- Ostatnia kwestia, która mnie zaintrygowała, była… łatwość Rogera do… nauki języków obcych, a zwłaszcza polskiego. Nie wiem, czy będąc w słabszej formie, chciał się przypodobać polskim kibicom, czy po prostu tak zidentyfikował się z polskimi piłkarzami, że używa ich języka… W każdym razie zrobił to naprawdę jak rasowy Polak! Tym, którzy nie widzieli bądź chcą obejrzeć, jeszcze raz prezentuję “popis” Rogera, którego niektórzy określają teraz tytułem: Roger “K*** mać” Guerreiro”.
[ http://mundialowo.fliggo.com/video/tWG9pQAx]
Podsumowując, mecz z Grekami warto było rozegrać, by zobaczyć, w jakiej formie znajduje się kadra, przećwiczyc możliwe warianty. Mecze eliminacyjne juz na początku września. Wtedy tak naprawdę okaże się, na ile wartościowy był ten sparing i jak przekłada się to w meczach o stawkę. Akcje takie jak ta zakończona drugim golem Obraniaka (w której brali udział także Błaszczykowski i Brożek) moga sie podobac i ciesza serce. Nie sposób jednak nie dostrzegac jednak mankamentów w grze kadry i niezbyt wysokiej formy niektórych reprezentantów. Oby ciśnienie we wrześniu nie okazało się za duże, bo co do tego, że mecze te to dla biało-czerwonych “stawka większa niż życie”, chyba nikt nie ma wątpliwości.
(Kinia)


