
Maszyna ligowa NBA pełną parą wchodzi w ostatni etap rozgrywek sezonu zasadniczego, fundując fanom spore niespodzianki ale i gwarantując ogromne emocje, które rozpoczną się wraz z finałami ligi. Czas na małe podsumowanie tego, co dzieje się w najlepszej lidze koszykówki na świecie.
Wschód
Od początku sezonu wiadomo było, że o miano najlepszej drużyny konferencji walczyć ze sobą będą dowodzeni przez swojego króla, LeBron Jamesa – Cleveland Cavaliers i aktualni mistrzowie NBA – Boston Celtics. I faktycznie, Celtowie od początku sezonu narzucili mocne tempo, choć potrzebowali kilku meczów rozgrzewki i rozbudzenia się po wakacjach. Ich serię 19 wygranych meczów z rzędu byli w stanie przerwać jedynie Lakers, w Staples Center w Los Angeles.
Tymczasem Cavs, może bez tak bardzo rzucających się w oczy serii, zbierali kolejne wygrane, by w ostatnich tygodniach wyjść na prowadzenie w konferencji. LeBron James (średnia punktów na mecz to aż 28.6), wspierany przez Mo Williamsa i Zydruna Ilgauskasa (który przez problemy zdrowotne opuścił dużą część meczów sezonu zasadniczego) wydają się być już na tyle dojrzali, by walczyć o najwyższe laury.
Warto jednak zaznaczyć, że Celtics z obecnym składem nadal są głównym faworytem Wschodu do tytułu i nie zmieni tego pozycja końcowa w sezonie zasadniczym.

Zgodnie z oczekiwaniami świetny sezon rozgrywa także Orlando Magic. Dwight Howard otoczony znakomitymi strzelcami i wspierany Marcinem Gortatem ma szansę zajść bardzo daleko, niemniej wydaje się, że nawet gdy do gry wróci Jameer Nelson, Magic mają zbyt małe doświadczenie, by już w tym roku zawojować ligę.
Niewielkim zaskoczeniem, zwłaszcza według osób bardziej interesujących się ligą, jest wysoka pozycja Atlanta Hawks i odległe miejsce Detroit Pistons. Młodzież z Atlanty w finałach zdobędzie potrzebne na przyszłość doświadczenie, co z pewnością zaprocentuje za rok, może dwa.
A Tłoki? Skazane są niestety na wielką transferową wpadkę, która nosi kryptonim “Iverson”. Zdecydowanie lepiej na jednej z głośniejszych wymian sezonu wyszła ekipa Denver Nuggets, ale o tym w dalszej części podsumowania.
Standings:
1. Cleveland (57-13)
2. Boston (54-18)
3. Orlando (52-18)
4. Atlanta (42-29)
5. Miami (38-32)
6. Philadelphia (36-33)
7. Detroit (34-35)
8. Chicago (33-38)
Prognozy dla Wschodu:
Walka o playoff trwa jeszcze w najlepsze. Na chwilę obecną jedyną ekipą która straciła szansę na grę w finałach są Washington Wizards, a nadal 5 drużyn nie jest pewna udziału w playoff. Z rywalizacji na dniach odpadną najprawdopodobniej Raptors i Knicks, bliscy porażki są również Pacers i Nets. Jedno jest pewne – nikt tanio skóry nie sprzeda, a kibiców czekają emocje do samego końca.

Zachód
Sytuacja na Zachodzie jest już praktycznie rozstrzygnięta. Po bardzo równej grze, z kilkoma mniejszymi wpadkami, najwięcej zwycięstw odnieśli Los Angeles Lakers i to oni, zwłaszcza po kilku statement games rozstrzygniętych na własną korzyść (między innymi z Celtics i Cavs) są jednymi z faworytów do mistrzostwa. Zwłaszcza, że na finały będzie już w pełni gotowy Andrew Bynum, którego tak zabrakło rok temu.
W pierwszej trójce niespodzianek nie ma, choć ani Rockets ani Spurs nie mogą być pewni swojego miejsca, oto bowiem jedna z największych rewelacji sezonu, Denver Nuggets, również ma spore ambicje. Wspomniany wyżej trade okazał się dla Samorodków zbawienny – wreszcie nauczyli się znaczenia słowa “obrona” i wreszcie Carmelo ma odpowiedniego dla siebie partnera w postaci Chauncey’a Billupsa.

Największym chyba rozczarowaniem sezonu jest ekipa Phoenix Suns, która – mimo że wciąż walczy dzielnie o możliwość gry w finałach – może zakończyć swój udział w rozgrywkach na sezonie zasadniczym, a nawet jeśli Słońca zdołają dogonić Dallas, to w pierwszej rundzie trafią na Lakers, co również, z obecną grą wróży im przedwczesne wakacje.
Zachód w tym sezonie okazuje się boleśnie przewidywalny, już tylko jedna drużyna spoza premiowanej ósemki ma szansę na playoffs i w zasadzie walka do końca sezonu będzie dotyczyła dogodnej pozycji przed finałami.
Standings:
1. L.A. Lakers (55+14)
2. Houston (47-25)
3. San Antonio (45-24)
4. Denver (45-26)
5. New Orleans (44-25)
6. Utah (43-26)
7. Portland (44-27)
8. Dallas (42-28)
Phoenix (39-31)
Prognozy dla Zachodu:
Stan przed playoff jest o tyle nieprzewidywalny, że wszystkie zespoły poza Lakers mają bardzo małe różnice w bilansach. Największa walka rozegra się między miejscami 3-7 ale nie wolno też zapominać o Suns, którzy będą robić wszystko, aby w finałach zagrać (a 5 wygranych z rzędu i dobra postawa Shaqa mogą być dodatkowymi atutami dla rozpędzonej ekipy z Phoenix).

Finały NBA już wkrótce, a my – kibice – zacieramy powoli ręce, bo tegoroczne finały zapowiadają się niezmiernie interesująco.
(Majlosz)


