
Po ogłoszeniu Roberta Kubicy najlepszym sportowcem Polski 2009 roku, nastąpiły gorączkowe roztrząsania typu: co, jak i dlaczego. Ilu oglądających, tyle opinii. Jedni byli zadowoleni, inni pomstowali, ważąc na szali złote medale olimpijskie i osiągnięcia Kubicy. Parę dni minęło, wszyscy zdążyli już chyba ochłonąć, można więc pokusić się o stonowaną opinię.
Chcę się z Wami podzielić kilkoma luźnymi przemyśleniami…
Według mnie Kubica zasłużył na wygraną. Mówię to nieodwołalnie i z pełną świadomością. Nie zdobył co prawda tytułu mistrza świata, nie był nawet na podium, nie wygrał kilku wyścigów, a tylko jeden. Czy może się wobec tego równać ze złotymi medalistami olimpijskimi? Mimo wszystko myślę, że tak! Poza tym, patrząc na to z innej strony Kubica uprawia bardzo wymagający sport, w którym bardzo wiele elementów (w tym tak ważny jak bolid) jest niezależnych od niego, a przecież niektórzy (np. Brytyjczycy) uznali go za najlepszego kierowcę minionego roku (to chyba o czymś świadczy, zwłaszcza, gdy za nim znaleźli się Hamilton i Loeb). Kubica jeździł bardzo dobrze przez cały sezon, właściwie nie zaliczając wpadek. Medalistom olimpijskim wystarczyło tylko i AŻ!!! zaprezentować się świetnie w danym dniu. Z drugiej strony trudno też przygotowywać się właściwie cztery lata i trafić z superformą właśnie na konkretny dzień. Porównania takie są więc wobec powyższych dywagacji mocno utrudnione.

Ktoś jednak powiedział, że ten, kto podważa sukcesy Kubicy, powinien wziąść raz do bolidu F1 i na własnej skórze przekonać się, jaka ciężka i wyczerpująca jest to praca. Opinie były jednak dość radykalne. Jestem zaskoczony, że wygrał Robert Kubica – powiedział Leszek Blanik. – Ubolewam, że zwycięzcą nie został ktoś z mistrzów olimpijskich – wyznał kulomiot Tomasz Majewski. Najostrzej wypowiedział się Marek Kolbowicz: W pewnym sensie jakaś świętość – igrzyska olimpijskie – została zdeptana. Co na to wszystko sam zainteresowany? Nie spodziewałem się, że wygram. Jest to dla mnie miła niespodzianka -Sam plebiscyt na najlepszego sportowca roku ocenił jako … dziwny. – Nie przyznawałbym nikomu takiego wyróżnienia. Trudno jest przyznać komus prymat w takim szerokim gronie. Zwłaszcza, że sporty takie jak Formuła 1 diametralnie różnią się od sportów olimpijskich- zauważył- Ale dziękuję bardzo swoim fanom. Oby kolejny sezon był jeszcze lepszy .
Kubica zatem jak zawsze wykazał się zdroworozsądkową oceną sytuacji. Na pewno nie wygrał bezpodstawnie, tego jestem pewna, bo na sukces pracował równie ciężko, a może i ciężej ( z racji elitarności F1) jak inni. Co do oskarżeń, jakoby Kubica nagrodę miał w d…. i nawet nie zechciał podziękować, to chyba powyższa wypowiedź temu zaprzecza. Poza tym Robert nie jest osobą, która będzie się zachwycać, że tłum wybrał właśnie jego. On podchodzi do takich sytuacji mniej emocjonalnie, bo taki po prostu ma charakter i nie należy szukać dziury w całym, co leży zresztą w polskiej naturze.
Warto jednak zauważyć taką prawidłowość, że za granicą sportowcami roku najczęściej zostawali jednak mistrzowie olimpijscy. Ciekawe więc dlaczego u nas opinia publiczna aż ak nie docenia olimpijczyków… Może po prostu wpływa na to ogólna ocena naszego, dość marnego występu w Pekinie. Co ciekawe jednak, w konkursie na 10. Asów Małopolski wygrał Radosław Zawrotniak (ze srebrnej drużyny szpadzistów) przed Agnieszką Radwańską i… Robertem Kubicą właśnie!

Jeśli chodzi o Leszka Blanikai o to, że nie wygrał, to szczerze powiedziawszy ja zdziwiłam się, że wskoczył on aż na 2. miejsce! W końcu gimnatyką sportową Polacy nie interesują się zbytnio iraczej jej nie oglądają. Myślę, że w tym przypadku zadecydowało po prostu docenienie wieloletniej kariery i sukcesów zawodnika, jak również jego ujmujący i sympatyczny sposób bycia. Spodziewałabym się raczej, że to sympatyczny wielkolud, Tomasz Majewski będzie wyżej w rankingu, ale widać los bywa przewrotny.
Jeśli chodzi o “moje” przetasowania w “10″ najlepszych, to na pewno kosztem Golloba i Sikory dałabym do niej srebrnych szpadzistów, może nasz tenisowy debel, może Adamka… Zaś to, czego jestem pewna ( i co mnie nawet zbulwersowało lekko) to, że 9. miejsce Agnieszki Radwańskiej to zdecydowanie zbyt małą nagroda za jej trud i bycie 10. rakietą świata. Tenis to sport, który fascynuje cały świat, poza tym wysoki ranking oraz wygrywane turnieje i ćwierćfinały Wielkiego Szlema powinny być bardziej docenione przez kibiców. Ale miejmy nadzieję, że: “Co się odwlecze…”. “Isia” jest jeszcze bardzo młoda i miejmy nadzieję, że sukcesy przed nią! Trzeba przyznać jedno: mimo że “tylko” dziewiąta na gali prezentowała się świetnie! Teraz czekamy na sukcesy na korcie.

Podsumowując, w tym roku plebiscyt dostarczył wielu wrażeń i dał sygnał do zażartych dyskusji. Ponieważ sport jest niewymierny, plebiscyt też jest niewymierny, zwłaszcza, gdy zależy od kibiców. Daje się jednak zauważyć, że organizatorzy idą w stronę coraz większego show i komercyjności widowiska (możliwość oddawania głosów także w czasie gali). Niby sport też staję się coraz bardziej komercyjny, ale podążanie w tym kierunku nie wydaje się dobre i powoduje, że do takich plebiscytów przyciąga się coraz częściej masowego widza a nie, przynajmniej w jakimś stopniu wytrawnego widza sportowego, co w przyszłości może skutkować jeszcze bardziej kontrowersyjnymi wynikami.
Kinia


