
Za nami faza grupowa Mistrzostw Europy. Runda bardzo emocjonująca, która zapewniła nam znakomite mecze, spore sensacje a także wielkie dramaty. Czas na podsumowanie!
Kategorie:
1. Najlepszy zespół
2. Najgorszy zespół
3. Największa niespodzianka
4. Największy przegrany
5. Najlepszy trener
6. Już nie dało się gorzej
1. Najlepszy zespół
Bez dwóch zdań – Holandia. Artykuł krótki o Oranje pisałem całkiem niedawno, więc zamiast się powtarzać, odsyłam TUTAJ. Podopieczni Marco Van Bastena, którzy trafili na grupę śmierci i byli przymierzani do zajęcia 3 miejsca okazali się być katami zarówno dla mistrzów jak i wicemistrzów świata, masakrując ich odpowiednio 3:0 i 4:1. Najlepiej świadczy o nich też fakt, że mogli w łatwy sposób pozbyć się największej konkurencji przegrywając z Rumunią. Ale nie, zagrali do końca, ograli Rumunów i otworzyli tym samym Włochom drogę do ćwierćfinału. Oby tylko się to na nich nie zemściło.
2. Najgorszy zespół
Patriotą jestem, ale zdecydowanie najgorszą drużyną tych mistrzostw obwołuję Polskę. Styl, w jakim odpadliśmy z rozgrywek woła o pomstę do nieba i pozostaje nam tylko brać przykład ze Szwajcarów czy Greków, którzy w meczach o honor, choć nie zawsze z powodzeniem (vide Grecja), grali z pełnym poświęceniem. Dla kibiców. Dla wszystkich ludzi którzy w nich wierzyli. Dla siebie samych, by uwierzyć, że nie są aż tak słabi, jak wskazuje tabela końcowa grupy. Szwajcarzy, jako gospodarze, wygrywając 2:0 z Portugalią, pożegnałi się z Euro i fanami w sposób piękny. Nawet murujący zawsze dostęp do swojej bramki Grecy zagrali futbol otwarty, weselszy, co od razu poskutkowało zdobyciem bramki w meczu z Hiszpanią (pierwszy ich gol podczas Euro!).
Z resztą, nie ma żadnego porównania. Grecy 4 lata temu sięgnęli po mistrzostwo Europy. Oni bez względu na wynik wrócą do swojej Ojczyzny jako bohaterzy.
Polska w meczu ostatnim zagrała bez wiary i charakteru. Sposób, w jaki nasi reprezentanci pożegnali dziesiątki tysięcy kibiców przybyłych do Austrii na ich mecze był tak fatalny, że dziwiłem się, dlaczego Polacy w przerwie meczu ostentacyjnie nie opuścili stadionu, zostawiając naszych wśród rozwrzeszczanych i zadowolonych z gry swoich idoli Chorwatów. Jakbym miał zgadywać, to odpowiedziałbym: FOR MONEY. W końcu bilety na stadiony osiągały horrendalne kwoty.
3. Największa niespodzianka
Turcja. Zaangażowanie, jakie wnieśli do tych mistrzostw, gra do ostatniej sekundy meczu, wykrzesanie z siebie ostatnich sił i łzy radości po awansie do ćwierćfinałów – to pokazała reprezentacja Turcji, przed mistrzostwami skazana na porażkę, bo przecież trafiła do grupy z cudowną Portugalią i zawsze solidnymi Czechami. Portugalia nie zawiodła, ale Czesi bez Nedveda i Rosickiego nie wybijają się z grupy europejskich przeciętniaków bez żadnego pomysłu na grę.
Turcja jest nieobliczalna, pokazała to w dwóch meczach, może zaskoczyć i w fazie pucharowej.Pozostaje nam pozazdrościć drużyny z sercem i wolą walki.

4. Największy przegrany
Wśród wielkich przegranych można wymieniać Czechów (wszak byli zdecydowanymi faworytami grupy – poza rzecz jasna Portugalią, oraz Grecję, obrońców tytułu, zarówno Mistrza Europy jak i Najtoporniejszej Drużyny Świata. Grekom pierwszego trofeum obronić się nie udało, w kategorii drugiej nadal równych sobie nie mają.
Ale największe nadzieje pokładano bez wątpienia w reprezentacji Trójkolorowych, którzy choć bez Zizou, to wciąż z ekipą bardzo mocną typowani byli na jednego z faworytów grupy śmierci.
Niestety, Francja, po pokazie nieskuteczności w meczu z Rumunią i po tym jak stali się poligonem dla Oranje, musieli o awans grać w Włochami. Włochami, którzy w sytuacji podbramkowej nie byli pierwszy raz i doskonale wiedzieli jak się w niej zachować. Z Włochami, którzy są starymi cwaniakami i potrafią wyjść z takiej opresji bez szwanku.
A Francji w meczu o wszystko, przydarzył się pech ogromny. Bo oto w pierwszej połowie jeszcze poważnej kontuzji nabawił się najlepszy na boisku Frank Ribery, inicjujący niemal każdy atak swojego zespołu, a chwilę później czerwoną kartkę otrzymuje za faul w polu karnym Eric Abidal. Jedenastkę łatwo egzekwuje Pirlo, a Italia, już w sytuacji bardzo komfortowej, mogła patrzeć jedynie jak Trójkolorowi suną z kolejnymi nieporadnymi atakami w stronkę bramki Buffona.
Francja jest przegrana, bo po Francji wiele się spodziewano. I Francja ta zawiodła na całej linii.
5. Najlepszy trener
Tu również miałem drobny dylemat, ale po meczu w grupie D, pomiędzy Szwecją a Rosją, nie mam najmniejszych wątpliwości. Kilka dni temu wyrokowałem postawę Rosji, pisząc artykuł który przeczytacie TUTAJ. Nawet po porażce z Hiszpanią, wciąż uparcie twierdziłem, że prawdziwego oblicza Rosjan jeszcze nie zobaczyliśmy.
Mieliśmy natomiast okazję podziwiać ich w pełni dzisiaj, gdy niepozorni chłopcy, w ogromnej większości grający w dalekiej, zapomnianej, nieco już nawet abstrakcyjnej rosyjskiej lidze, demolowali reprezentację Trzech Koron. Rosja zagrała futbol piękny. Grali szybko, z pomysłem, bez kompleksów. Stwarzali mnóstwo sytuacji, a momentami, dzięki szybkiej wymianie podań z pierwszej piłki, przypominali Holandię.
Holenderski “futbol totalny” wybuchnął dzisiaj z całą siłą na murawie stadionu w Innsbrucku, a Szwedzi, którzy zaledwie 14 lat temu świętowali 3 miejsce podczas Mundialu w USA (grający dzisiaj Henrik Larsson, jako smarkacz jeszcze był już wówczas w kadrze Trzech Koron), dzisiaj byli kompletnie bezradni.
Guus Hiddink jest cudotwórcą, potwierdzić to może wielu piłkarzy z którymi miał okazję pracować, a także kilka całych krajów, jak Korea czy Australia (o Holandii nawet nie wspominając). Beenhakker cuda obiecywał. Hiddink je czyni.

6. Już nie dało się gorzej
Gdy Czesi, na 15 minut przed końcem spotkania przeciwko Turcji prowadzili 2:0, nikt chyba nie spodziewał się że ten mecz można jeszcze przegrać. Jestem niemal przekonany że i Polacy by tego nie zepsuli. Najwyraźniej jednak Czesi chcieli nam udowodnić, że się da i że oni potrafią. Przegrali najbardziej wygrany mecz tych mistrzostw. I przegrali chyba najbliższy awans do ćwierćfinału w swojej piłkarskiej historii.
Nam, przegranym Polakom, pozostaje cieszyć się, że Orły nie upadły tak szybko (15 minut!) i tak boleśnie (3 bramki!!) jak nasi południowi sąsiedzi. Szkoda, że Karol Brueckner żegna się ze swoją reprezentacją w takich okolicznościach. Futbol bywa okrutny.
(Majlosz)



Najciekawej moim zdaniem zapowiada się spotkanie Italii z Hiszpanią. Jako, że uwielbiam włoski futbol – mam nadzieję, że to oni osiągną sukces. Co nie zmienia faktu, że podopieczni Aragonesa mają takie same szanse. Squada Azzurra dopiero łapie formę, a w dodatku zagra bez Pirlo i Gattuso. Jeśli Luca Toni będzie miał większe szczęście niż z Francuzami to może być ciekawie :)