Mecz Polska – Austra wywołał niespotykane dotąd emocje. Zabawił się uczuciami kibiców niczym najlepsza sztuka teatralna, by na koniec zaprezentować nam najbardziej dramatyczny finał tych mistrzostw.
Dziwny był to mecz. Po pierwszych piętnastu minutach, rwąc sobie włosy z głowy, zastanawiałem się, czy widziałem w życiu gorszy mecz w wykonaniu Polaków. A nawet inaczej, czy widziałem w życiu mecz, w którym jeden Polak (zaszczytna rola Artura Boruca) gra przeciwko jedenastce piłkarzy i, co najlepsze, udaje mu się zremisować.
Nie doszukałem się w pamięci takiego spotkania, zatem rwąc sobie nadal włosy i zastanawiając się, jakich inwektyw mógłbym w kierunku tych nieopierzonych piskląt, bo przecież Orłów to oni nie przypominali, użyć.
Dziesięć minut zajęło mi dochodzenie do siebie i uwierzenie w to, co widzę na murawie boiska.
Ale w 30 minucie w Wiedniu dokonał się cud. Znakomicie piłkę w pole karne wrzuca Smolarek, przyjmuje ją Saganowski i uderza. Macho futbolówkę odbija, ta trafia pod nogi Rogera, a ten z najbliższej odległości wbija ją do siatki.
Nie było chyba lepszego momentu na strzelenie bramki. Austriacy, którzy dotąd górowali nad nami technicznie, szybkościowo i mentalnie, stanęli jak wryci, wątpiąc że to się stało naprawdę.
W tym miejscu mógłbym opisać dalszą część gry, ważne w naszej reprezentacji zmiany, oraz znacznie lepszą w naszym wykonaniu drugą połowę meczu. Ale mecz ten stracił jakikolwiek sens w doliczonym czasie gry.
- Nie dyktuje się karnych w takich sytuacjach jak ta, sędzia z Anglii powinien szczególnie o tym wiedzieć
- Nie wypacza się wyników w 92 minucie meczu po przepychankach, które miały miejsce od samego początku
- Nie wypacza się wyników w 92 minucie meczu po stałym fragmencie gry, chyba że jest się konsekwentnym i robi to od początkowego gwizdka. Ale wtedy mecz zakończyłby się wynikiem 13:12
- Nie dyktuje się karnych jeśli nie jest się świadkiem faulu ewidentnego
- Nie podejmuje się takich pochopnych decyzji w tak ważnym dla układu tabeli meczu i w tak ważnej tego meczu minucie
- Nie popełnia się takich błędów sędziowskich podczas takiej imprezy jak Euro, gdzie – jak donosi UEFA – nie ma arbitrów z przypadku
- Jeżeli już podejmuje się taką decyzję w 92 minucie, to powinno się ją skonsultować z sędzią liniowym. Pan Howard nawet w kierunku swojego pomocnika nie spojrzał
Zdaję sobie sprawę z tego, że nikt nie jest w pełni obiektywny. Zdaję sobie sprawę z tego, że Polacy po pierwszych 25 minutach meczu zasługiwali na porażkę, zwłaszcza, że już wtedy, gdyby nie Artur Boruc, Austriacy prowadziliby 3:0. Jestem w pełni świadomy, że nasza reprezentacja zagrała najgorszą pierwszą połowę od lat i nie zmieni tego bramka Rogera.
Ale mimo całego mojego obiektywizmu, nie powinniśmy byli przegrać meczu w taki sposób.
Zazwyczaj daleki jestem od wszelkich teorii spiskowych, nawet, jeśli czasami podczas meczu wymknie mi się niecenzuralna uwaga pod adresem sędziego. Bo jestem kibicem i reaguję żywiołowo. Ale w tym meczu, od momentu gdy Polacy strzelili gola, coś było nie tak.
Dziwnym trafem nagle liczba fauli dokonywanych przez Polaków gwałtownie wzrosła, wprost proporcjonalnie do obniżenia ilości przewinień piłkarzy austriackich. Marcin Wasilewski zostaje ukarany żółtą kartką za faul, który się do takiej absolutnie nie klasyfikował (wejście ciałem, na to przecież szczególnie odporni są sędziowie z angielskiej Premier League!!!). A w 62 minucie, ledwie trzy minuty po karze dla Marcina, żółtym kartonikiem ukarany zostaje Krzynówek, który kopnął piłkę po odgwizdaniu spalonego. Tak, tutaj można się kłócić i dywagować, wszak są przepisy jasno określające, że za takie zagranie kartka się należy. Ale są szczególne wypadki, w których piłkarz gwizdka zwyczajnie nie słyszy, zwłaszcza w takim tumulcie, jaki powstał na stadionie w Wiedniu. Poza tym, była to pierwsza kartka za strzał w stronę bramki po gwizdku sygnalizującym pozycję spaloną na Euro. Za najlepszy przykład niech posłuży analogiczna sytuacja w meczu Niemców z Chorwatami.
Mniejsza o kartki. To da się jeszcze racjonalnie i obiektywnie uzasadnić. Ale do cholery, jakim prawem sędzia w 92 minucie nakazuje powtórzenie rzutu wolnego – z uwagi na przepychanki Kinasta i Bąka – JUŻ PO TYM, JAK BORUC ZŁAPAŁ PIŁKĘ??!! W takich sytuacjach przecież sędzia ZAZWYCZAJ nie daje sygnału do rozpoczęcia gry, tylko NAJPIERW uspokaja zawodników, wlepiając bardziej krewkim po żółtej kartce, a następnie pozwala wykonać stały fragment gry. Tymczasem w tej sytuacji pozwolił na powtórkę już po tym, jak Boruc piłkę miał w rękach!
I wreszcie, dlaczego odgwizdał faul którego Lewandowski nie popełnił, a nie zauważył, że Proedl przepychał się w polu karnym dokładnie tak samo jak rzekomo faulujący?

Mówcie co chcecie, ten karny wisiał w powietrzu. Bynajmniej nie dlatego, że Polacy ryzykownie w polu karnym interweniowali. Wynik został wypaczony i to w najbardziej bezczelny sposób.
Po meczu, wychodząc z pubu, brakowało mi słów. Jako kibic, czułem się oszukany, okradziony i spoliczkowany. Pomyślcie, jak muszą się czuć piłkarze.
(Majlosz)




Nie mogłem uwierzyć jak toczy się gra w pierwszych 20 minutach meczu po strzale Rogera (chociaż za polaka go nie uważam) drużyna nabrała wigoru i dopiero zaczęła coś grać kilka ciekawych składnych akcji i szans na podniesienie wyniku… naprawdę szacunek dla Artura za wspaniałą obronę w całym meczu chłop odwalił kawał dobrej roboty nic dziwnego że gra w zagranicznym liczącym się klubie… co do 92 minuty szkoda słów przypomniał mi się meczy PL – DE z przed bodajże dwóch lat w 90 i 91 minucie strata 2 bramek przy korzystnym wtedy dla nas remisie… nie chce być w skórze sędziego gdy polscy kibice się nim zajmą
Rozczarowanie… wielka szkoda, oddalamy sie od wyjscia z grupy. Nawet jesli stracilibysmy bramke z jakiejkolwiek wypracowanej sytuacji, a nie z “karnego z kapelusza” to nie mialbym o to pretensji, gdyz bramka Austryiakom sie jak najbardziej za postawę nalezala. Ale taki jest football, niewykorzystane sytuacje lubia sie mscic. Po pierwszej polowie to w szatni nasi zawodnicy powinni calowac rekawice Artura Boruca, gdyz pokazal wielka klase. Co do Rogera, hmm dobrze ze strzelona bramka zmobilizował nasz zespol do jeszcze bardziej wytęzonej pracy, a z drugiej storny.. mozna odczuwac pewien niedosyt.. jak to? Polska druzyna a strzela dla nas obcokrajowiec… oj cos mi sie wydaje ze Legia sprzeda go za grubą kase.. wlasnie,m co do samej bramki. czy byla ze spalonego czy tez nie? spotkalem sie z opinia ze mecz skonczyl sie wynikiem 0-0 z pewna modyfikacją.. no i ten nieszczesny rzut karny… szok! brak słów…wydaje mi sie ze pan Webb nie bedzie miał zbyt latwego zycia po powrocie na Wyspy…
Przedstawiciel UEFA stwierdził, że arbiter podjął dobrą decyzję… tylko pytanie, cóż innego mógłby powiedzieć? Przecież UEFA nie może przyznać się do błędu swojego arbitra w tak ważnym dla układu tabeli meczu.
tak jak i w polskiej lidze (choć poziom oczywiście krańcowo różny) NIGDY sędziowie ani ich szefowie nie mówią: tak, przyznaję, źle zrobiłem! Dla mnie to paranoja, żeby tak samo było na szczeblu międzynarodowym i żeby dla takich sędziów nie było żadnych sankcji! Po prostu czują się totalnie bezkarni!