
W ostatnim meczu kontrolnym przed Euro 2008 Polska zremisowała z Danią w Chorzowie 1:1. Czy jesteśmy zatem dobrze przygotowani do mistrzostw? Czy damy sobie radę z Niemcami, którzy na pewno są trudniejszym przeciwnikiem? Wreszcie: czy jesteśmy może tak silni jak Holandia, która również zremisowała z Danią 1:1?
Mecz na pewno był potrzebny i nieco naświetlił nam “pozycję wyjściową” przed Euro. Wskazał zarówno na pozytywne aspekty gry “biało-czerwonych”, jak i te, nad którymi trzeba jeszcze mocno popracować. Pokuszę się więc o krótkie podsumowanie, co można zapisać kadrze na plus, a za co należy ją zganić.
Żeby powiało optymizmem, rozpocznę od tego, co dobre:)
POZYTYWY:
- sam mecz z mocnym rywalem – Danią. Wiadomo, że taki mecz jest wartościowy, bo po pierwsze: to nie Wyspy Owcze czy Malta, żebyśmy mogli wygrać 5:0 i zadowoleni z siebie jechac na mistrzostwa; po drugie: Duńczycy grają nieustepliwie, stosując pressing i często faulując, więc była to doskonała “zaprawa” przed bojem z Niemcami; po trzecie Leo Beenhakker mógł na tle wymagającego rywala przetestować dyspozycję swoich zawodników
- jeśli chodzi o sam mecz, to gra wyglądała dość dobrze w drugiej połowie, zwłaszcza w niektórych momentach. Było kilka składnych akcji, kilka ofensywnych rajdów (szkoda, że niewykończonych). Na plus należy też zapisać dość dobre radzenie sobie z duńskim pressingiem i atak pozycyjny.
- jeśli chodzi o grę poszczególnych zawodników, to na pewno należy wyróżnić przede wszystkim Ebiego Smolarka, który gola co prawda nie zdobył, ale przyczynił się do niego, świetnie podając Jackowi Krzynówkowi. Oprócz tego przeprowadził wiele groźnych rajdów, umiejętnie dryblował, często był faulowany, co najlepiej świadczy o tym, że stwarzał największe zagrożenie pod duńską bramką. Artur Boruc, oprócz niezbyt dobrej interwencji przy golu dla Danii, spisywał się raczej bez zarzutu, często odważnie wychodził z bramki, świetnie grał nogami. Niezłe momenty miał też Jacek Krzynówek (zdobywca gola), Maciej Żurawski (kilka akcji i dobrych podań) oraz Wojciech Łobodziński (parę interesujących strzałow).
- jeśli chodzi o obiekt i kibiców też na plus – Stadion Śląski, pełen “biało-czerwonych” kibiców prezentował się okazale, co podkreślał nawet delegat techniczny. Kibice, mimo że daleko od murawy, jak to na Śląskim, wiadomo…, to jednak byli, szczególnie momentami, bardzo dobrze słyszalni, chcąc głośnym dopingiem pożegnać piłkarzy i dodać im wiary przed mietrzostwami.
NEGATYWY:
- mecz był rozgrywany zdecydowanie za wcześnie. Przyczyna? właściwie to nie wiem, na pewno nie “przystosowanie się” do meczów na mistrzostwach, bo tam będziemy grać o 20.45… A efekt? Piłkarzy i widzów na stadionie niemiłosiernie raziło słońce, a widzowie przed telewizorem mieli momentami problem, by zobaczyć piłkę. Można było chociaż rozpocząć mecz dwie godziny później, czyli o 18
- szczególnie w pierwszej połowie obraz gry nie wyglądał zbyt dobrze: wolno rozgrywane akcje, gra bez polotu, właściwie bez ładu i składu, mała ilość podań po ziemi,a co za tym idzie – niecelne podania
- co do poszczególnych piłkarzy też mam kilka zastrzeżeń: niezbyt dobre wybicie Boruca przy bramce dla Danii, nie popisali się również w tym wypadku obrońcy, którzy zapomnieli o asekuracji; nie popisał się też kapitan drużyny (!) Maciej Żurawski, który… nie strzelił karnego! Przypomina sie sytuacja z mundialu 2002 i mecz z USA… Niestety “Żuraw” chyba chciał przekombinować: strzelił nie w swoim stylu-po ziemi, lekko, w lewy róg. Nie wróży to zbyt dobrze, zwłaszcza, że Leo nie zamierza zmieniać egzekutora “jedenastek”. Optymistyczne jest jedynie to, że kadrowicze mają nad tym elementem jeszcze popracować. Zastrzeżenia miałam też do Zahorskiego: ten piłkarz jakoś w ogóle mnie nie przekonywał; niby często był przy piłce, ale nie bardzo chyba wiedział, jak ten fakt spożytkować…
Ogólnie rzecz biorąc, można podsumować, że najbardziej optymistyczną rzeczą przed Euro jest… dobry duch w drużynie i wola walki, a także jej głównodowodzący, czyli… Leo Beenhakker, który jest bardzo zadowolony ze zgrupowania i wierzę, że i tym razem potrafi naszym poiłkarzom zaszczepić wiarę w sukces. Mówi, że będzie dobrze, i na razie nie mam powodu, by mu nie wierzyć, w końcu to on po raz pierwszy w historii awansował z Polską do finałów mistrzostw Starego Kontynentu!
(Kinia)




