Mecz w Moskwie dał odpowiedzi na wiele pytań. Ale wraz z gwizdkiem końcowym rozpoczęła się dopiero dyskusja na temat Cristiano Ronaldo. Czy jest ostatecznie najlepszym piłkarzem świata, czy też nie? Zdania, jak zwykle, podzielone.
Gdy w 26 minucie Cristiano Ronaldo cieszył się ze zdobycia gola, krytycy młodego Portugalczyka klnęli siarczyście, bowiem ich teoria właśnie została obalona. Ale po zakończeniu meczu, mimo radości piłkarzy z Manchesteru, znów pojawiła się krytyka.
Faktem jest, że Cristiano nie jest typem przywódcy, który w ciężkiej chwili poderwie zespół do walki. United byli w tarapatach zarówno w meczu z Barceloną, jak i w rewanżowym spotkaniu przeciwko Chelsea w Premier League, przegranym przez podopiecznych Fergusona 1:2. Nie wziął w tych spotkaniach na siebie odpowiedzialności, ba, nie potrafił poprowadzić choćby jednej naprawdę groźnej akcji w kierunku bramki rywala.
Podobnie było w drugiej połowie finału Champions League. Ronaldo, mimo kilku udanych dryblingów, nie wziął na siebie odpowiedzialności. Nie poderwał zespołu. Najczęściej przewracał się i rozkładając szeroko ręce patrzył wymownie w stronę arbitra, który niewzruszony nakazywał grać dalej.
I za nic nie zgodzę się z komentarzami dziennikarzy Gazety Wyborczej, którzy usprawiedliwiają fatalnie wykonany przez Ronaldo rzut karny, powołując się na historię i najwybitniejszych, którzy również w takich chwilach pudłowali. To nie jest argument z dwóch powodów: po pierwsze, wielu innych najwybitniejszych potrafiło trafić. I to też jest jakiś wyznacznik piłkarza, czy w pod taką presją potrafi się wyłączyć, zapomnieć o blasku tysięcy fleszów na niego skierowanych, po czym uderzyć pewnie i skutecznie.
Ronaldo nie potrafi już drugi raz z rzędu, wszak w meczu z Barceloną fatalnie spudłował.
Po drugie natomiast, jestem przekonany, że gdyby finał wygrała jednak Chelsea, Cristiano Ronaldo byłby teraz najbardziej krytykowanym na łamach prasy człowiekiem w Europie. I zarówno Supergigant, który teraz Ronaldo broni, jak i kibice, nie doceniliby osiągnięć całego sezonu. Liczyłby się tylko ten, jakże fatalnie, przestrzelony karny.

Z drugiej jednak strony….
Ronaldo pierwszy raz w życiu strzelił gola w starciu z Chelsea. A miał okazję do tego w 11 (!!!) meczach. Nie udało mu się to w lidze, nie udało się w Pucharze Anglii. Ale udało w finale Ligi Mistrzów. Z tych wszystkich bramek, jakie mógł Chelsea strzelić, ta była najważniejsza.
Trochę wyliczeń:
- w Premier League Cristiano zdobył 31 bramek w 34 meczach. Daje nam to średnią prawie jednej bramki na mecz. Niewielu napastników w najlepszych ligach świata może pochwalić się takimi osiągnięciami. A Przypominam, że Ronaldo jest skrzydłowym.
- w krajowych pucharach Ronaldo zagrał w 3 meczach, w których strzelił 3 gole. To już daje nam średnią jednej bramki na mecz.
- w Lidze Mistrzów, w której grają najlepsze kluby w Europie, Portugalczyk strzelił 8 bramek w 11 meczach. I w tym miejscu nie można mówić o braku umiejętności gry w spotkaniach na szczycie. W Lidze Mistrzów każdy mecz jest meczem o stawkę. Najpierw strzelił zwycięzką bramkę w Lizbonie. Później dwa razy trafił w Kijowie. W rewanżu ze Sportingiem najpierw przyczynił się do wyrównania, by w 92 minucie kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego wygrać mecz.
W 1/8 finału Ronaldo strzelił zwycięską bramkę Lyonowi na Old Trafford, zaś w ćwierćfinale w Rzymie zaliczył jedno z ładniejszych trafień w tym sezonie, potężnym uderzeniem głową umieszczając piłkę w siatce. Wreszcie, strzelił gola w finale przeciwko Chelsea, a po jego podaniu mogło być 2:0, gdyby tylko celniej uderzył Tevez. Pytanie do krytyków Cristiano Ronaldo: których z tych meczów nie był meczem o stawkę? Który z tych meczów nie był spotkaniem z silną drużyną europejską? Przecież to nie były spotkania z Reading, Portsmouth czy Derby.
- w sumie w tym sezonie Portugalczyk zdobył 42 bramki w 48 meczach. A powtarzam, on jest skrzydłowym, nie napastnikiem. I nawet, gdy ktoś powie że jest fałszywym skrzydłowym, bo bardziej gra w ataku niż w obronie, że częściej jest z przodu niż Rooney, to powtórzę: nawet, jeśli częściej gra jako napastnik, to wskażcie mi napastnika który w tym sezonie zaliczył tyle trafień. Acha, jakby tego było mało, Ronaldo zaliczył również 8 asyst.
- idąc za myślą Panów z Supergiganta, nie można też nie zauważyć wieku, w jakim Ronaldo sukcesy osiąga. On ma w tym momencie 23 lata. A na swoim koncie: dwukrotne mistrzostwo Anglii, wicemistrzostwo Europy, tytuł Króla Strzelców Ligi Angielskiej, zwycięzka Ligi Mistrzów oraz jej Król Strzelców. 23 lata. W tym wieku takich sukcesów nie osiągali najwybitniejsi piłkarze, łącznie z Kaką, Zidane’em, Ronaldinho czy Platinim.
Choć jestem wielkim fanem Manchesteru, nie należę do osób ślepo w Ronaldo zapatrzonych. On faktycznie jest nieco rozkapryszonym dzieciakiem, który zarabia miliony euro, a na boisku symuluje i robi minę jakby się miał rozpłakać. Lecz z drugiej jednak strony nie można go nie doceniać, bo jest wielkim piłkarzem, który w dodatku najprawdopodobniej, dzięki wygraniu Ligi Mistrzów, zostanie również uznany za Najlepszego Piłkarza na świecie. Pozostaje życzyć mu, aby po wygraniu tej prestiżowej nagrody wciąż miał chęci do rozwijania się, bowiem zapowiada się, że to właśnie jego twarz przyjdzie nam przez najbliższych parę lat oglądać podczas najważniejszych piłkarskich imprez.
(Majlosz)





Dobry artykuł, miło sie czyta.