175. derby Krakowa za nami. Tradycyjnie, dziennikarze Gazety Wyborczej rzucili się do pisania felietonów, które z założenia już mają prowokować.
Najbardziej kontrowersyjny z nich, autorstwa znanego nam Rafała Steca, poza kilkoma oskarżeniami rzuconymi w kierunku kibiców, nie wnosi niestety do sprawy nic.
O tym, że felietony na blogu Steca mają prowokować, wiemy nie od dzisiaj. Dziennikarz ten jest kompletnym przeciwieństwem swoich kolegów redakcyjnych, którzy piszą, bo lubią i mają o czym. Rafał Stec – choć jest pisarzem znakomitym, a jego warsztat pisarski dla nas, amatorskich blogowiczów, przez długi czas pozostanie nieosiągalny – zdaje się zapominać jednak o dziennikarskich zasadach obiektywności, a co najważniejsze, rzetelności, zrzucając winę na kibiców i tylko na nich.
Ale zboczyłem nieco z tematu, wobec czego wracam na właściwą drogę.
Artykuł koleżanki redakcyjnej, bardzo emocjonalny i napisany z pasją, porusza dosyć istotne kwestie, choć dotyka bardziej skutków, aniżeli przyczyn.
Dlaczego co jakiś czas atak głupiego kibola musi się stać przyczyną do dywagacji w prasie i telewizji, oraz nieść za sobą kolejne kary, nakładane przez PZPN na stadiony (vide zamknięta trybuna D na dwa mecze), czy przez UEFA na kluby (vide kary finansowe nałożone na Legię po meczu w Wilnie). Dlaczego ludzie, dumnie nazywający siebie kibicami, potrafią swojemu klubowi w rzeczywistości zaszkodzić?
Co ciekawe, ludzie, których pytałem o ten problem, odpowiadają: “My jesteśmy kibicami, a oni nie są jednymi z nas. To chuligani”. Ale przecież, na Boga, oni siedzą wśród Was, kibiców. I Wy pozwalacie na to, aby pijany małolat, wyjął podczas meczu nóż i rzucił go w stronę murawy!
Ale do rzeczy. Przemyślałem nieco problem, który na trybunach się pojawia, swoje też ujrzałem. Wnioski poniżej:
1. Alkohol
Nie od dziś wiadomo, że alkohol u wielu osób powoduje agresję. Chęci do bójki są wówczas znacznie większe, a wszelkie moralne zachowania znikają.
Tymczasem, połowa kibiców zasiadających na trybunach spożywa przed meczem alkohol, a mniej więcej jedna piąta tych ludzi jest pod jego większym wpływem. Idąc na mecz mijam dziesiątki grupek popijających wesoło różnego rodzaju alkohol, od piwa zaczynając, na wódce wymieszanej w plastikowej butelce z colą kończąc. Przy bramkach nikt tych ludzi nawet nie sprawdzi alkomatem.
Ja zdaję sobie sprawę w pełni z tego, że przedmeczowe piwo ze znajomymi jest rzeczą wspaniałą, a i kibicowanie po niewielkiej ilości chmielu staje się przyjemniejsze. I pisząc o alkoholu, nie mam absolutnie na myśli takich osób. Mam na myśli słaniających się na nogach, ledwo mówiących od przepicia małolatów, których jedynymi słowami są rzucane na wszystkich dookoła wulgaryzmy.
Najlepszy tego przykład mieliśmy właśnie podczas meczu derbowego, w rogu trybun C i D, gdzie pijany młokos zawiesił się na siatce, skąd nie miał zamiaru zejść. Gdy widziałem tego chłopaka po meczu przed stadionem, ledwo szedł, podtrzymywany przez kolegów.
2. Inicjatywa “gniazda”
Nie wiem, na ile jest to problem na innych stadionach. Artykuł piszę pod kątem niedzielnych derbów przy ulicy Reymonta.
Po meczu, gdy piłkarze Wisły szli wzdłuż trybuny E, młodsi kibice, chcąc podać rękę swoim idolom, wskoczyli na siatkę, na co reakcją było momentalne doskoczenie policji i potraktowanie kibiców pałkami.
Zachowanie obrońców prawa pozostawia wiele do życzenia, gdyż sprowokowało jedynie zamieszki na nieco większą skalę. Przede wszystkim za co?! Za chęć pogratulowania piłkarzom mistrzostwa? Za chęć dotknięcia piłkarza, podania ręki, przybicia “piątki”?! W tej sytuacji najwięcej przemocy i nienawiści pokazali właśnie policjanci, a tłumaczenie tego zachowania wydaje się być zbędne. Zasłonę milczenia spuszczam na użycie przeciwko fanom Białej Gwiazdy gazu, po którym cała trybuna krztusiła się i dusiła.
Ale poza głupim, bezmyślnym i bezpardonowym zachowaniem ze strony policji, zirytowała mnie reakcja “gniazda”, z którego w tej samej chwili, gdy policjanci pałkami zaczęli okładać młodzież, posypały się intonacje piosenek przeciwko stróżom prawa. Wydawało mi się do tej pory, że “gniazdo” (przepraszam, że cały czas używam takiego określenia, ale nie będę obwiniał pojedyńczych osób, lecz wszystkich, którzy w gnieździe mają okazję przebywać) jest autorytetem na trybunie. Rozpoczynając kolejne piosenki, sterując kibicami, zapewnia znakomitą atmosferę i klimat podczas meczu. Ale rozpoczynając okrzyki przeciwko policji prowokuje jedynie kibiców, zwiększając w nich agresję i nienawiść. Tak chyba nie powinno być.
Sądziłem, że po jednej piosence, gdy na trybunie E kibice rozpoczęli żywe “dyskusje” z policjantami, “gniazdo” uspokoi się i zacznie nawoływać fanów, by ci się uspokoili. Nic z tego, po pierwszej przyśpiewce rozpoczęły się kolejne. I tym samym atmosferę mistrzostwa i radość ze zwycięstwa odniesionego nad Cracovią szlag trafił. Zamiast cieszyć się wraz z innymi, postanowiłem zniesmaczony trybunę opuścić.

3. Święta wojna
Dochodzimy wreszcie do kwestii derbów. Derbów, które tradycję mają bardzo długą i obfitującą w niejedną rozróbę i niejedno stracone życie. Dochodzimy do kwestii, której, jak pokazała historia, rozwiązać się chyba nie da, a próbowała zarówno policja, władze klubów, jak i sami kibice, którzy po śmierci papieża zjednoczyli się na kilka dni, by teraz znów dawać upust negatywnym emocjom.
Jestem optymistą, wierzę, że można ludzi zmieniać na lepsze. Ale jihad, którego jesteśmy świadkami dwa razy w roku w Krakowie, jest czymś, czego wyeliminować się po prostu nie da. Święta wojna, tak mocno zakorzeniona w sercach kibiców, była, jest, będzie obecna i za 30 lat.
(Majlosz)




I,m Brazilian so you can see How much I love this!!
Viva Pele!!
Please visit My Listing website pl ad your blog!
Your Sporting Blog will be Much appreciated! Thank U!!
CRACOVIA PASY AZ PO WSZYSTKIE CZASY!!