Derby Krakowa 2008, aby stało się zadość tradycji, znów będą słynne z powodów głównie pozasportowych. Według niektórych dziennikarzy, na czele z (jakże sprzyjającym Wiśle Rafałem Stecem) i policji (jakże sprzyjającej kibicom) wiślaccy kibole znów dali o sobie znać. Znów pokazali według nich, że są bandycką hołotą, która chce jedynie niszczyć i mordować. A że z bandytami się nie rozmawia, tylko ich tłucze, mieliśmy przykład awantury z policją. Kibol – zły, policja – dobra… Czy na pewno???
Derby to specyficzny mecz, w którym przeważnie zawsze aspekty sportowe schodzą na dalszy plan. W przypadku meczu Wisła – Cracovia można oczywiście dyskutować na różne tematy: czy w tym roku Biała Gwiazda dostanie się wreszcie do Ligi Mistrzów, czy to Wisła jest tak mocna, czy rywale tak słabi, że ma taką przewagę w polskiej lidze, czy Leo Beenhakker słusznie zrobił, że nie powołał do kadry ani Zieńczuka, ani Brożka, który w meczu derbowym popisał się dwiema pięknymi bramkami, można nawet dyskutować na temat fatalnej murawy i planów przebudowy stadionu. Można, tylko po co, kiedy temat tak naprawdę jest jesden: KIBOLE, KIBOLE i jeszcze raz KIBOLE. No to… jedziemy!
Na początek: kibole a szacowny pan Rafał Stec (główny specjalista ds. kibolstwa w Polsce)
Nie od dziś wiadomo, że Rafał Stec, jako że jest dziennikarzem “Gazety Wyborczej” za Krakowem i krakowskimi kibicami raczej nie przepada, czego dawał dowody już nie raz i nie dwa razy. Pisał o rasiźmie i bandytyzmie wiślackich trybun, nawoływał piłkarskie władze do krucjaty przeciw kibolstwu. I tym razem nie mógł więc sobie odmówić i dorzucił kolejny kamyczek do ogródka, który mógłby się nazywać jakoś w stylu “Wisła – skisła”: Wisła a.d. 2008: mistrz do zapomnienia W artykule, jak i w swoim blogu http://rafalstec.blox.pl/html wielce szacowny pan Rafał udowadnia, że Wisła to… “mistrz do zapomnienia”, który gra słabo, niewidowiskowo i mimo poprawiania kolejnych rekordów, nic nie osiągnie w tym roku w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Stec, który ma chyba ambicje być profesjonalnym dziennikarzem już feruje wyroki, mimo że do eliminacji w Lidze Mistrzów jeszcze daleko i do tego czasu forma Wisły (ponoć słaba, oj słaba) może jeszcze zmienić się dziesięć razy. Pół składu może odejść, tyle samo przyjść, dlatego pisanie już teraz jaka-to-beznadziejna-drużyna ta Wisła, jest chyba trochę nie na miejscu, zwłaszcza zaraz po wywalczeniu przez rzeczoną Wisłę mistrzostwa Polski. A już żądanie wręcz “zapomnienia” mistrza, jest co najmniej śmieszne.
Większość komentujących ten wpis kibiców nie zostawiła tutaj na redaktorze Stecu suchej nitki Jeśli drużyna ma tyle punktów przewagi nad rywalami i skutecznie (czyli efektywnie, co nie zawsze idzie w parze z efektownie, ale jest o wiele ważniejszym i czynnikiem) gromadzi punkty oraz zalicza kolejne rekordy, to rażące umniejszanie tych osiągnięć i pisanie o piłkarzach tj. Zieńczuk czy Brożek “gwiazdki” albo o “ciułaniu” przez Wisłę punktów, jest dla mnie policzkiem dla kibiców Wisły Kraków i samego klubu. Nawet obiektywny obserwator powie, że argumenty Steca fachowością nie grzeszą. Pragnę przypomnieć blamaże Wisły choćby z Vaalerengą w czasie, gdy grała piękny, ofensywny futbol. Jako fachowiec, bo przecież w takiej roli występuje, Stec powinien się zdecydowanie mniej wymądrzać i odłożyć na bok swoje sympatie i antypatie, bo przebijają one zza jego tekstów że aż strach.
Tak naprawdę jednak atmosferę do czerwoności rozgrzał Stec w momencie, gdy napisał: chuligan wkrótce wróci, bo jest na stadionie mile widziany oraz Wiosną (…) nie dawał o sobie zapomnieć wszechwładny na wiślańskim stadionie kibol. Rzecz pierwsza: Stec (pożal się Boże, fachowiec) używa dwukrotnie w swym artykule przymiotnika “wiślański”. Na litość, czy “warszafka” jest aż tak zapatrzona w siebie i zadufana, że nie wie, że przymiotnik od Wisły to “wiślacki”??? Ktoś powie, że to nic nie znaczący błąd, może literówka… Ja powiem: nie! Dla mnie to kardynalny błąd! I nie tylko dlatego, że jestem kibicem Wisły i studiuje filologię polską! ;) Ktoś, kto zna się na piłce (albo udaje, że się zna) nie powinien mylić przymiotnika utworzonego od klubu piłkarskiego z przymiotnikiem od nazwy rzeki! No, chyba że jest to ukryty prztyczek w stronę Wisły, kolejny argument, mający ją zdeprecjonować… Moja podejrzliwość zazwyczaj nie sięga tak daleko, jednak obserwując ostatnie “poczynania” Steca stwierdzam, że niczego nie można być pewnym. Wszystko jedno: głupota, niewiedza czy złośliwość… dla mnie Stec firmuje indolencję dziennikarską i zaczyna być żałosny.
Sprawa druga, o niebo ważniejsza. Po raz kolejny Stec pisze o kibicach Wisły jako o kibolach. Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że w szeregach kibiców Białej Gwiazdy nie ma kiboli, bo są, tak jak i w każdym innym klubie. Ale pisanie o “wszechwładnym kibolu” i o jego panowaniu na Reymonta jest grubą przesadą. Chodzę na mecze Wisły i wiem, co dzieje się na trybunach. Nie udaję, że nigdy nie ma żadnych kretyńskich wybryków typu ostatnie rzucenie scyzorykiem (skutek: zamknięcie trybuny D) czy jakieś drobne afery. Przeważnie jednak jest spokojnie i nie rozumiem, dlaczego Rafał Stec tak uwziął sie na kibiców Wisły. Incydenty (takie jak pamiętne rzucenie nożem w Dino Baggio dziesięć lat temu) nie mogą wpływać na ogólną ocenę wiślackich trybun i ludzi na nich zasiadających! Nie życzę sobie, by ktoś rozprzestrzeniał fałszywe i mocno przerysowane opinie, które potem rzutują na dobre imię klubu i kibiców. Jakoś nigdy nie mówiło się, że fani Wisły to w głównej mierze bandyci. Nigdy nie byli głównymi i częstymi bohaterami stadionowych i pozastadionowych zadym. Takie są obiektywne fakty, nie rozumiem więc, dlaczego Stec od jakiegoś czasu na siłę próbuje zmienić ten obraz. Niech czasem, dla odmiany, napisze o fantastycznej atmosferze stadionowej, gdy niesie się choćby “Jazda, jazda, jazda, Biała Gwiazda”. Wtedy pokaże, że jest profesjonalistą i uprawia w miarę obiektywne dziennikarstwo (ponoć całkiem obiektywnego nie ma), a nie tylko pismakiem, który stwarza sztuczne problemy po to, by ludzie go czytali.
Problem nr 2: kibole a policja
Nie chcę występować tu jako przedstawiciel ultrasów, nie chcę całego problemu podsumować prostą zaśpiewką typu “Zostaw kibica, ej, kur..o zostaw kibica” i nie chcę całego zła, z którym mamy do czynienia na stadionach i poza nimi zrzucać na policję. NIemniej jednak nie mogę zostawić tego, co się działo na derbach, a właściwie bezpośrednio po nich, bez komentarza. A uprawniona do zabrania głosu czuję się bezsprzecznie, jako że mecz oglądałam z trybuny E, więc awanturę widziałam bardzo dobrze. Miałam przykład jak niemal-sielanka może bardzo szybko zmienił się w prawie-koszmar… Nad stadionem niosło się “We are the champions…”, piłkarze przechodzili od sektora C począwszy wzdłuż całych trybun, by “poprzybijać piątkę” z kibicami z racji wywalczenia mistrzostwa, spiker apelował, by nie wbiegać na murawę, gdyż feta jest przewidziana na 10 maja. Wiadomo, kibice jak kibice, każdy chcę dotknąć piłkarza choć przez chwilę, niektórzy więc uskuteczniali to “zawisając” na wysokich płotach, oddzielających trybunę E od boiska. Niektórzy może nawet chcieli przejść, gdy płoty przestawały wytrzymywać ciężar co po niektórych osobników. Uzbrojona policja, zamiast po prostu pilnować porządku, odciągnąć zbytnich “zapaleńców”, zaczęła pałować kibiców przy ogrodzeniu, rozpylając przy tym gaz, od którego chwilę potem krztusił się cały sektor E. Obraz nie był przyjemny: banda policji rzucająca się jak psy na kibiców, w których oczywiście emocje zaczęły brać górę, zaczęli się więc stawiać, zaczęło się niezenzuralne śpiewanie i pomniejsze akty wandalizmu. Marcin Baszczyński był tak zaszokowany tym, co zobaczył, że dosyć stanowczo interweniował, usiłując wyperswadować policjantom pałowanie.
Po raz kolejny okazało się, że policja nie potrafi podejść psychologicznie do kibiców. Wiadomo, że derby są meczem podwyższonego ryzyka, po co więc dodatkowo podjudzać czy drażnić kibiców? Wiadomo, że pałując ich, spowoduje się wzrost agresji, wandalizmu i może potem dojśc do zamieszek, a wiadomo co potrafi wzburzony tłum. Czy nie lepiej działać skutecznie, a mniej brutalnie? Po co od razu używać pałek i gazu? Przecież kibice nie zrobiliby krzywdy swoim zawodnikom! Wystarczyło jedynie powstrzymać w mniej brutalny sposób tych, którzy pałali nadmierną miłością do swych idoli. Efekt jest taki, że po raz kolejny w mediach mówi się, że kibole nie potafili się zachować i urządzili awanturę na stadionie. Paradoksalnie taką akcją policja spowodowała, że głośniej jest o zamieszkach wiślackich kibiców (lub raczej kiboli) z policją niż o tym, co wyprawiali kibole Cracovii na sektorze dla gości, czyli m. in.: palenie barw wiślackich, wyrywanie krzesełek, rzucanie nimi… Policja znów potraktowała kibiców jak hołotę, nad którą można jedynie zapanować, używając przeciwko niej brutalnej siły. Smutne to, ale prawdziwe. Taką reakcją kibolom stadionowym daje się sygnał do ataku, a prawdziwym kibicom – powód do strachu.
Aspektów kibicowskich derby było na pewno więcej: dużo nietrzeźwych fanów ( a wiadomo, że tacy są bardziej skłonni do agresji; co można zrobić z tym problemem) czy nienzuralne przyśpiewki (czy warto czasem prowadzić doping negatywny i jak powinien zachowywać się wodżirej w sytuacji kryzysowej), ja jednak skupiłam się na tym, co MNIE osobiście najbardziej zbulwersowało. Liczę na odzew i konstruktywną dyskusję:)
(Kinia)








No biedna wisełka. Aż się popłakałem…
Artykuł tak samo stronniczy jak wypociny Steca. Przypomnij sobie co ci grzeczniutcy kibice robili w meczu z Arką. Wybiegli na murawe i pobili piłkarza. Teraz policja chciała zapobiec wybiegnięciu na murawę, a to że policja szuka zadymy wiadomo nie od dziś. Ale wśród policji jest większość kibiców Wisły, co pokazały przedostatnie derby na Kałuży. Wtedy policja zaatakowała kibiców Cracovii za palenie szalików, na dodatek pałkami dostali niewinni. A ten fragment tekstu: “…co wyprawiali kibole Cracovii na sektorze dla gości, czyli m. in.: palenie barw wiślackich, wyrywanie krzesełek, rzucanie nimi…” jest już przegięciem.
Kiniu – jak ciśniesz na Steca, że jest nieobiektywny to teraz pociśnij również sobie. Takich bzdur dawno nie czytałem.
Palenie wiślackich barw – owszem było ale zauważ że u Was na sektorze E też były palone nasze barwy – o tym juz nie wspomniałaś.
Zaatakowała Was nie potrzebnie policja i ochrona – zgoda nie bylo to potrzebne ale zauważ, że u nas też niepotrzebnie zaczeli interwencje od strony pawilonu medialnego czego konsekwencjami było rzucanie w nich krzesełkami. I jeśli chcesz mieć pretensje do kogokolwiek o niszczenie sektora to tylko i wyłącznie do ochroniarek bo sie do tego głównie przyczynili.
Na przyszłość życze obiektywizmu.
Pasiak, wiadomo wszystko przez Wisłe, to że macie stadion jaki macie, piłkarze grają jak grają to też wina Wisły. Co jeszcze? Korki na drogach w Krakowie to też wina Wisły!!! Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy!!
Puchatku – Twoja wypowiedx jest niemerytoryczna i odbiega od tematu.
Puchatek ty bezczelny s…u.Mamy stadion jaki mamy.Napewno nie przez wisłe??Przypomnij sobie który klub jest klubem miejskim a na który stadion miasto ładuje kasę.Urzędasy siedzą w kieszeni u pewnego pana bo gdyby nie to to gralibyście w Zabierzowie
Krzysiu pozdrawiam, ja Twojej matki nie obrażałem. Korki w mieście to też wina Wisły? Czekam na wywód!
Panowie, a może by tak trochę spokojniej?
Ze swej strony odpowiadam na zarzuty:
Mimo że kibicuję Wiśle starałam się być obiektywna, przynajmniej w miarę obiektywna, ale ponoć stuprocentowo obiektywnego dziennikarstwa nie ma… Opisałam wydarzenia, które widziałam naocznie. Te, których nie widziałam, nie opisywałam. Będąc na sektorze E raczej trudno było mi dokładnie stwierdzić, co dzieje się na sektorze dla gości, widziałam (a raczej słyszałam) tylko wyrywane krzesełka i rzucanie nimi. Dlatego nie czuję się na siłach mówić kto zaczął i zabierać głos w tej kwestii, bo po prostu tego nie widziałam.
Co do palenia szalików, to jednak wydaje mi się, że palenie barw rozpoczął sektor gości, a nie nasza trybuna C.
Chciałabym zaznaczyć, że w swym felietonie nie starałam się kłaść głównego nacisku naniewychowanych kiboli Cracovii czy coś w tym stylu. Starałam się raczej zwrócić uwagę na problem, jakim moim zdaniem jest nieodpowiednie podejście policji do kibiców w ogóle.
A co do porównywania mnie i Rafałą Steca, to… wypraszam sobie, ale śmiem twierdzić, że jestem o niebo obiektywniejsza niż ten pseudodziennikarz ;)
jak nie widzialas to milcz
Po części nie do tematu.
Co to znaczy ‘stać się profesjonalnym dziennikarzem?’
Rozpocząć czerpanie korzyści materialnych z tytułu wykonywania tak zwanej ‘pracy dziennikarza’, czyli zbierania materiałów, redagowania ich, publikowania, komentowania pewnych wydarzeń?
Nie rozumiem tego sformułowania, bo dziennikarzem może w tej chwili zostać każdy. Wystarczy prowadzić choćby na łamach internetu wymienioną wyżej działalność. Jeśli czerpanie z tego pieniędzy nazywamy bycie dziennikarzem ‘profesjonalnym’, to nadal jestem zafrasowany, bo Rafał Stec pisze do GW, z czego oczywiście ma określone zarobki. Ja to nazywam byciem dziennikarzem z zawodu, a nie bycie dziennikarzem ‘profesjonalnym’ i pomimo nie studiowania filologii polskiej wyczuwam, że “moje” określenie jest zdecydowanie bardziej precyzyjne.
Druga kwestia:
Rafał Stec nie jest pseudodziennikarzem. Większość mediów jest oczywiście pod kogoś/coś podpięta i nie jest tajemnicą, że taka GW nie jest politycznie obojętna. A Rafała Steca, z uwagi na pisanie o zdarzeniach – jak rozumiem – których nie widział na własne oczy, można nazwać dziennikarzem – w tym przypadku – nierzetelnym. Nie neguję też, że zdarza mu się być nie do końca obiektywnym, ale z tego powodu nazywanie go pseudodziennikarzem jest chyba mocno przesadzone.
Nazwałam Rafała Steca pseudodziennikarzem, może troochę na wyrost, owszem, ale to już nie pierwszy “popis” jego rzetelności dziennikarskiej i nie tylko ja tracę powoli do tego cierpliwość. I tak sobie myślę, że mimo wszystko ktoś, kto chce uchodzić za eksperta piłki nożnej nie powinien pisać “wiślański” zamiast “wiślacki”! To kardynalny, ośmieszający go błąd!
Według mnie dziennikarz z zawodu również powinien być profesjonalistą, a to wg mnie oznacza czynienie starań, by pisać w miarę obiektywnie. U rzeczonego redaktora Steca tego niestety nie zauważam…
Co jak co, ale Steca pseudodziennikarzem nazywać nie można. Pokazał w swoim artykule brak rzetelności i nieobiektywizm, ale nie można deprecjonować jego talentu dziennikarskiego w ten sposób :)
Tonując nieco emocje, zapraszam również do przeczytania innego spojrzenia na opisaną przez Kinię sytuację:
http://trzyzero.wordpress.com/2008/04/22/jihad-przy-reymonta/
Po pierwsze, można krytykować Rafała Steca- w sposób merytoryczny, ale wybacz, personalne wrzuty obnażają Twój brak argumentów, a ponadto, słowa o warszawce pokazują wszystkie Twoje kompleksy. Przykro mi, ale taka jest prawda. I nie wiem, po co mieszasz w to GW. Czy gdyby Stec pisał dla Dziennika byłby przez Ciebie oceniony lepiej?
Po drugie. Zajmuję się zjawiskiem kiboli z racji moich studiów i wkrótce także pracy magisterskiej, mieszkam w mieście, gdzie są dwie drużyny piłkarskie i znam to zjawisko z obu stron. Nie zawsze popieram działania policji, nie raz byłam świadkiem jak prewencja stała spokojnie czekając, aż kibole sami się wybiją między sobą. Ale widziałam też, jak właśnie w Krakowie bez powodu pałowali niewinnych ludzi. Więc sprawa zawsze ma dwie strony. Świat nie jest czarno- biały. I wybacz, że to powiem, ale krakowscy kibice wiele razy dali przykład totalnego zdziczenia (czego sama doświadczyłam).
pozdrawiam i życzę więcej obiektywizmu :)
Przykro mi, że tak to odbierasz, ale to nie jest tak, do końca. Nie tylko ja uważąm, że Rafał Stec jakoś ostatnio uwziął się na krakowskich kibiców, którym do najgorszych naprawdę daleko. Nie chodzi tylko o to, że Rafał Stec pisze dla GW, nie twierdzę, ze każdy, kto pisze dla GW jest nieobiektywny, ale w tym przypadku tak jest! NIe chodzi o moje kompleksy, chodzi o obiektywizm lub przynajmniej probę obiektywizmu…czy to tak dużo?!
Wcale nie twierdzę, że świat jest czarno-biały. Żeby była jasność, nie popieram jatek kibiców, nie krzyczę zawsze na policję, że jest “jeb…na”, ale w tym przypadku chodziło mi o opis sytuacji, jaka miała miejsce i komentarz. Nie twierdzę przecież, że policja nigdy nie ma racji w starciach z kibicami. Nie utożsamiam się ze stadionowym bandytyzmem, pisałam tylko, że często policja nie potrafi właściwie podejść do kibiców i nie wyciąga wniosków, co niestety nie jest zbyt optymiastyczną wróżbą…
zgadzam się z tekstem i zapraszam do mnie.
http://komodeizm.pl
Pamietam jak za Smudy GW pisała, że:
-Najlepszych piłkarzy ma Legia
-Najlepszych kibiców Widzew
-Najładniej gra Lech
A Wisła miała 17 punktów przewagi….
NIE NAWIDZE was KURWY ŻYDOWSKIE !!! WASZE MATKI TO SĄ KURWY !!!!
MACIE KIŁE SKURWYSYNY !!!! JEBANE W DUPE !!!! JEBAĆ sracovie TĄ STARĄ KURWE !!!! LEJE NA WAS CWELE JEBANE !!!! WISŁA SHARKS OLSZA 2 !!! ANTY JUDE !!!!
[...] źródło: http://trzyzero.wordpress.com [...]