
Los jak zwykle dla jednych był bardzo łaskawy, dla innych trochę mniej… Dosyć dużo, mimo wszystko, szczęścia miały drużyny angielskie, dzięki czemu, przy dobrych wiatrach, aż trzy z nich mogą zagrać w półfinałach. Dużo szczęścia mieli potentaci, jak Barcelona i Chelsea, które trafiły na “kopciuszków: odpowiednio na Schalke i Fenerbahce. Jedno jest pewne: emocji na pewno nie zabraknie!
Pary ćwierćfinałowe przedstawiają się nastepująco:
- Manchester United – AS Roma
Para ta, jeśli nie najciekawsza, to i tak bardzo ciekawie się zapowiadająca. Z jednej strony bowiem mamy rzymian, którzy dość niespodziewanie wyeliminowali z walki o końcowe zwycięstwo Real Madryt, ale nie należy zapominać, że ci sami rzymianie dostali w tamtym sezonie na Old Trafford niezłe lanie – spektakularne 1:7 w ćwierćfinale. W tym roku jednak w grupie mecze były wyrównane: w jednym United wygrali 1:0, w drugim był remis 1:1. Roma jest więc w dobrej formie, ale “Czerwone diabły” mają korzystniejszy układ meczów – pierwszy bowiem grają na wyjeździe. To pierwszy argument przemawiający za drużyną Alexa Fergusona. Kolejny i chyba najważniejszy, a być może także decydujący to postać Cristiano Ronaldo. To, co ten facet wyczynia już od dłuższego czasu, przechodzi ludzkie pojęcie. Zadziwia nie tylko regularność, z jaką zdobywa gole, ale także wręcz maestria techniczna. A wspomnieć jeszcze należy, że oprócz niego po boisku biega 10 innych graczy, w tym ponoć najlepsza obrona spośród wszytskich zespołów.
Konkluzja jest jedna: kandydat do awansu to MANCHESTER
-
Arsenal Londyn – Liverpool
W przypadku tej pary też sprawdza się powiedzenie: “Każdy kij ma dwa końce”. Z jednej bowiem strony mamy Arsenal, który gra najbardziej efektowny, a równocześnie efektywny futbol w tej edycji Ligi Mistrzów. A wszystko dzięki szybkości i świetnym wyszkoleniu technicznym graczy. Poza tym Arsenal wygrał z Milanem, który jest już trochę “drużyną emerytów”, ale jakby nie było wygrał ubiegłoroczny Puchar Europy! Jednak to Liverpool jest o wiele bardziej doświadczony, jeśli chodzi o sukcesy w Champions League. Ostatnie lata były pod tym względem bardzo udane dla klubu, szczególnie triumf jeszcze z Jerzym Dudkiem w bramce. jeszcze jedno przemawia za Liverpoolem: nie ma na głowie ligi, gdyż nie walczy już o mistrzostwo kraju, natomiast Arsenal jak najbardziej tak!
Mimo, że typowanie wygranego w tej parze przypomina trochę wróżenie z fusów (wiadomo: w potyczkach między zespołami angielskimi może zdarzyć się wszystko), to jednak stawiałabym na LIVERPOOL, właśnie ze względu na doświadczenie i sukcesy w pucharach europejskich.
-
Chelsea – Fenerbahce
Tutaj właściwie powinnam się ograniczyć jedynie do wymienienia kandydata do awansu, czyli drużyny Chelsea. tak jednak nie zrobię, bo wbrew pozorom Turcy mogą napsuć Anglikom sporo krwi, zwłaszcza grając u siebie. Mogliśmy przekonać się o tym w 1/8 finału, kiedy wszyscy właściwie w ciemno stawiali na awans Sevilli. Nikt nie dawał Fenerbahce większych szans, zwłaszcza w rewanżu. Tymczasem Turcy wygrali u siebie, a na wyjeździe potrafili rozstrzygnąć na swoją korzyść konkurs rzutów karnych. Wykazali się więc odpornością psychiczną, mimo braku obycia w Lidze Mistrzów. Warto jednak pamiętać, że mają oni w swych szeregach dobrych, doświadczonych graczy, chociaż może już nie najmłodszych. Chelsea ostatnio nie zachwyca formą, ale wiadomo jak to z Chelsea… nieraz nie gra pieknie, ale 1:0 trafia się nie raz…
kandydatem do awansu raczej CHELSEA, bo Roman Abramowicz chyba załamałby się ewentualną porażką z tureckim zespołem!
- Barcelona – Schalke
To trzeba przyznać: Barca miała ogromne szczęście! Od jakiegoś juz czasu ta drużyną nie zachwyca swą grą: jest nieprzewidywalna, chimeryczna, ma znaczące wahania formy. Patrząc na tę sprawę nieco żartobliwie, można jednak przypomnieć, że ponoć “Szczęście sprzyja lepszym”… Chociaż wydaje się, że Schalke jest tu rzucone na pożarcie i właściwie należy się jedynie zastanawiać nad rozmiarami porażki, to jednak takie myślenie może być zgubne. Przestrzega przed nim Samuel Eto’o, który mówi, że czasem lepiej jest wylosować trudniejszego przeciwnika, bo wtedy mobilizacja jest zdecydowanie wyższa, a co za tym idzie, i prezentowana gra wygląda o wiele lepiej. Dlatego absolutnie nie można zlekceważyć Schalke i trzeba być maksymalnie skoncentrowanym od początku. Jest też druga sprawa: wiadomo, że Niemcy grają twardo, nieustepliwie, do końca, Hiszpanie zaś lubią techniczną piłkę, a ścisłe krycie bardzo im przeszkadza, bo nie mogą wtedy cieszyć się grą i pokazać swych technicznych umiejętności. Łatwo więc na pewno tez nie będzie.
Kandydat do awansu to BARCELONA - mimo że ostatnio różnie z formą, to jednak renoma robi swoje – Barca jest po prostu lepszą drużyną.
Wspomnę jeszcze o hipotetycznych parach półfinałowych:
Arsenal Londyn/Liverpool kontra Fenerbahce Stambuł/Chelsea Londyn
AS Roma/Manchester United kontra Schalke 04 Gelsenkirchen/Barcelona
Oj, bedzie się działo!!! Pierwsze mecze ćwierćfinałowe 1 kwietnia, i nie jest to bynajmniej primaaprilisowy żart :)
(Kinia)


