Tym razem trochę więcej informacji, niż tydzień temu, kiedy to mój organizm owładnięty był chorobą. Podsumowanie zdominowane przez Tomka Kuszczaka, choć przeczytanie nie tylko o nim. No, ale coby nie przedłużać…
- Tomek Kuszczak zostaje przez redakcję TrzyZero oficjalnie obwołany najbardziej pechowym Polakiem na Wyspach. Przypomnijmy: Kuszczak trafił do Man UTD w 2006 roku, jako następca Edwina Van Der Saara. Niestety rywalizację z utytułowanym Holendrem przegrał niemal od razu, ale tego można było się spodziewać. Niestety Kuszczak stracił też miejsce w reprezentacji. To początek wielkiego pecha Kuszczaka, którego apogeum osiągnął właśnie teraz. Po pierwsze, Kuszczak doprowadził do rzutu karnego, przez który Manchester, walczący w tym sezonie o potrójną koronę, z Pucharem musiał się pożegnać. Po drugie, Tomek otrzymał za przewinienie (niesłusznie czy też nie – ma to teraz znaczenie drugoplanowe), czerwoną kartkę, która wyeliminuje go z gry na trzy spotkania. Po trzecie, w czasie tych trzech meczów, jeśli kontuzja pachwiny Van Der Saara okaże się poważniejsza, w bramce Czerwonych Diabłów szansę do wykazania się otrzyma Ben Foster, główny rywal Polaka do zastąpienia Edwina gdy ten przejdzie na emeryturę.
Angielscy dziennikarze już przepowiadają koniec kariery Kuszczaka w United i rolę trzeciego golkipera, choć moim zdaniem Tomek gdyby miał z zespołu wylecieć, Fergusson usunąłby go już dużo wcześniej. Szkot nie waha się zwalniać bramkarzy po głupich błędach, a ten nie był pierwszym autorstwa Polaka. Czy Kuszczak słusznie wyleciał z boiska? Oceńcie sami:
- Manchester United wyeliminowane przez Portsmouth, ale to drużyna drugoligowego Barnsley stała się (po raz kolejny) największą sensacją w Anglii, pokonując Chelsea Londyn 1:0. Trener The Blues, Avram Grant, podsumował spotkanie takimi oto słowami: – To najgorszy dzień, od kiedy jestem trenerem Chelsea. Zagraliśmy źle, ale przede wszystkim bez zaangażowania. Na pewno Barnsley nie zlekceważyliśmy. Po tym, co przytrafiło się Liverpoolowi, wiedzieliśmy, że musimy na nich uważać.
Granta broni również Nicolas Anelka, który przed rozpoczęciem rundy wiosennej został sprowadzony na Stamford Bridge z Boltonu: - Barnsley zagrał naprawdę dobrze i takie wyniki się zdarzają. Taktyka moim zdaniem była dobra. Chelsea jest dużym klubem i najważniejsze żeby wyciągnęła wnioski z tej porażki. Krytyka powinna być skierowana pod adresem piłkarzy, ponieważ to my nie zagraliśmy dobrze i trzeba przyjąć to do wiadomości. Dobrze jednak wiem, że media nie zostawią suchej nitki na naszym trenerze.
Warto przypomnieć, że Barnsley trzy tygodnie temu z rogrywek o Puchar Anglii wyeliminowało Liverpool. Cuda się dzieją w tej Anglii, cuda.
- Jak już pisałem przed tygodniem, Primera Division jest w tym sezonie ligą nieobliczalną, a jeszcze bardziej nieobliczalni są główni pretendenci do mistrzostwa Hiszpanii. Zarówno Real jak i Barca potrafią zagrać bardzo dobre spotkanie i wygrać z przeciwnikiem mocnym demolując go na boisku, obydwa te zespoły mogą też przegrać z rywalem znacznie od siebie słabszym po fatalnej grze. Tym razem padło na Barcelonę, która uległa Villareal 1:2 i traci do Królewskich już 8 punktów. Klub z Madrytu z kolei bardzo szczęśliwie, ale wygrywa z Espanyolem 2:1 po wątpliwym rzucie karnym, który w 75 minucie Raul zamienił na bramkę.
- Znacznie większą falę dyskusji wzbudziła w Hiszpanii kontuzja Leo Messiego, której nabawił się w ostatnim spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Celticowi. Lawina krytyki posypała się na media po tym jak wywierając presję na Franku Riijkardzie, ten wpuścił młodego Argentyńczyka na boisko, gdy ten był przemęczony i nie w pełni gotowy do gry.
Leo Messi podczas startu do piłki w pewnym momencie po prostu się zatrzymał. Diagnoza: zerwany mięsień (po raz kolejny) i 6 tygodni przerwy od piłki (po raz kolejny). Pytanie tylko brzmi, czy winą można obarczać kibiców i media, zawsze wywierające presję na czołowy klub w Hiszpanii, czy też na Franka Riijkarda, który najlepiej zdawał sobie sprawę ze stanu zdrowia Messiego, a mimo wszystko pozwolił mu grać nie chcąc narazić się na krytykę? Stawiałbym jednak to drugie.
- Milan po porażce z Arsenalem w Lidze Mistrzów najwyraźniej zaczyna skupiać się na Serie A. Czas najwyższy, bowiem Rossonieri zajmują dopiero piątek miejsce w lidze, któro nie daje prawa startu w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. – Biorąc pod uwagę obecną formę Juventusu trzecie miejsce jest w naszym zasięgu. Dziś widziałem dobrze grający Milan, jest coraz lepiej. – mówił po spotkaniu Carlo Ancelotii, trener Milanu.
Dla fanów zespołu z Mediolanu jest jeszcze jedna dobra informacja: Paolo Maldini nie kończy kariery! Choć piłkarz, który w czerwcu będzie obchodził 40 (!!!) urodziny, zapowiadał od dłuższego czasu rozstanie się z zawodową piłką po zakończeniu obecnego sezonu, najwyraźniej przemyślał sprawę dokładniej i stwierdził że MilanLab pozwoli mu pograć jeszcze trochę.
- Tylko idioci nie zmieniają zdania – powiedział sam Maldini.
- LeBron James zachwyca. Najpierw w dużej mierze dzięki niemu Cavs wygrali z Chicago Bulls. Kilka dni później, przeciwko New York Knicks, James był nie do zatrzymania: 50 punktów, 10 zbióreki 8 asyst. Celtics, bójcie się, King James jest w formie:
- Bardzo mnie cieszy, że Shaquille O’Neal zaczyna wkomponowywać się w zespół Suns. Co prawda nie była to jeszcze jego najwyższa forma, a i przeciwnik zagrał wyjątkowo słabo, lecz sam fakt pokonania San Antonio Spurs, może napawać optymizmem. 14 punktów i 16 zbiórek to z pewnością jest lepszy wynik niż te, które uzyskiwał w Miami.

- Na koniec informacja z najnudniejszej ligi świata – Orange Ekstraklasy. News mało odkrywczy: OE nie zachwyca. Wisła powiększyła przewagę nad resztą zespołów, wygrywając na stadionie przy ulicy Reymonta z GKS Bełchatowem 2:0. Styl, w jaki Wisła wygrała mecz, nie zachwycił chyba nikogo. Gra była mało spójna, akcje chaotyczne, a Paweł Brożek, mimo jednej bramki, nieskuteczny. Bełchatów miał szansę ten mecz conajmniej zremisować, ale między słupkami drużyny z Krakowa znakomicie spisywał się Mariusz Pawełek. Miał to być mecz z podtekstami (wiecie, pojedynek przyjaciół – Garguły i Matusiaka, występ Stolarczyka, byłego gracza Wisły, a także sama gra pretendenta do założenia koszlki Wisły Kraków – wspomnianego wcześniej Garguły), zakończyło się nudą.
Legia przegrała z Zagłębiem Sosnowiec 1:2 i straciła pozycję wicelidera na rzecz Groclinu, który rozgromił Polonię Bytom 5:0. Hattrickiem w tym spotkaniu popisał się Adrian Sikora.
Dyskusję może natomiast wywołać faul, którego dopuścił się na piłkarzu Widzewa, Adrianie Budce, Ivan Djurdjević. Przyznam szczerze, że WŚLIZG wyglądał strasznie i gdyby Budka nie podskoczył w odpowiednim momencie, mógłby skończyć na szpitalnym łóżku, zaraz obok samego Eduardo. Na szczęście skończyło się opuchlizną. Czerwona kartka jak najbardziej zasłużona.
(Majlosz)




Nie znam pytania????????????
Czmiel ? ? ?