
Na ten moment czekaliśmy wiele tygodni. W myśl zasady “cierpliwość popłaca”, zaciskaliśmy pięści, zgrzytaliśmy zębami, aż w końcu nadszedł Ten Dzień. Champions League.
Wtorkowe mecze nie zapewniły jednak takich emocji, na jakie liczyłem. Spodziewałem się czegoś więcej, zarówno po Realu jak i Porto. O Chelsea nie wspominając. Ale po kolei:
Liverpool – Inter 2:0
Liverpool to bardzo specyficzna drużyna. W lidze grają fatalnie, by nagle kilka dni później zachwycać na boiskach Champions League. Zespół Beniteza to przede wszystkim żelazna taktyka. Każdy ma swoje zadanie, każdy ma robić dokładnie to, do niego należy. Ktoś, kto szuka w meczu Liverpoolu efektowności, zawiedzie się. Ale każdy bardziej wymagający kibic dostrzeże w tej drużynie coś więcej niż nudny futbol.
Inter tymczasem jest zespołem, który od 43 lat nie potrafi sięgnąć po Puchar Europy. Massimo Moratti już dwa sezony temu miał wielkie ambicje, po tym jak sprowadził na San Siro wielu znakomitych graczy (między innymi dzięki aferze korupcyjnej, która dotknęła Juventus Turyn). Ale Włochom nadal się nie udaje. Nie potrafią.
Mecz rozpoczął się bardzo dziwnie, bo od dwóch żółtych kartek dla Materazziego. Lecz nawet najwięksi jego przeciwnicy muszą przyznać, że na czerwony kartonik nie zasłużył. Podobnego zdania był Roberto Mancini: - Pomylił się. I to dwukrotnie, bo żadne z przewinień Marco nie kwalifikowało się choćby na jedną żółtą kartkę.
Tak czy siak, to Liverpool dominował od początku do końca. Zarówno przed jak i po zejściu Materazziego. Inter był kompletnie bezsilny tego dnia, nawet czarujący w fazie grupowej Ibrahimović w tym spotkaniu nie wykreował żadnej akcji.
Prognozy na rewanż: Na San Siro przebieg meczu będzie inny. To Inter będzie atakował, a Liverpool zamuruje bramkę. Ale wydaje mi się, że podopieczni Beniteza zdobyli jedną bramkę za dużo. Z ich doświadczeniem, Inter ma znacznie mniejsze szanse.
Schalke 04 – FC Porto 1:0
Porto w lidze portugalskiej nie ma sobie równych. W lidze mistrzów najlepsza drużyna w Portugalii również radzi sobie dobrze, w przeciwieństwie do Schalke 04, któro przegrało kilka dni temu u siebie z Wolfsburgiem 1:2.
Niemcy przystąpili do meczu na Arena AufSchalke w Gelsenkirchen bardzo zmotywowani. Na wynik tej motywacji nie trzeba było długo czekać, już w czwartej minucie bramkę zdobył Kuranyi.
Obydwa zespoły atakowały, oddawały strzały, ale więcej bramek w tym meczu już nie ujrzeliśmy. Choć patrzyliśmy z nadzieją na ławkę rezerwowych Porto, nie dostrzegliśmy rozgrzewającego się Przemka Kaźmierczaka. Szkoda.
Prognozy na rewanż: Stolica Portugalii będzie bardzo ciężkim terenem dla Niemców. Tam FC Porto zagra znacznie pewniej, znacznie bardziej do przodu. Schalke chyba jednak nie sprosta wymaganiom znakomicie przygotowanych technicznie Portugalczyków, zwłaszcza z tak skromną zaliczką.
Olympiakos – Chelsea 0:0
Olympiakos nie był faworytem tego meczu, ale grał u siebie. A Pireus to teren bardzo gorący, podobnie jak i grecki temperament. Ciekawostką była też pierwsza jedenastka, jaką Avram Grant wydelegował na murawę. Zabrakło dwóch liderów Chelsea – Johna Terry’ego i Franka Lamparda. Powód? Niedzielny mecz w finale Pucharu Premier League. Chyba pierwszy raz w swym krótkim życiu widziałem, żeby trener dawał odpocząc swoim graczom w meczu 1/8 finału Champions League.
Prognozy na rewanż: Chelsea mimo wyniku pozostaje zdecydowanym faworytem, tymbardziej że na Stamford Bridge na trybunach zasiądą kibice angielscy, a nie Grecy.
AS Roma – Real Madryt 2:1
Chyba najciekawiej zapowiadający się wtorkowy mecz, podobnie jak cały wtorek, zawiódł. Roma na drużynęz Madrytu jest uczulona, co już w 8. minucie spotkania potwierdził Raul, zdobywając swoją 60 bramkę w Champions League. Po chwili mogło być już 2:0 dla Realu, lecz gol Ruuda van Nistelrooya nie został uznany (spalony).
Włosi zdołali jednak przełamać klątwę Królewskich i wygrali. W Realu bardzo widoczny był brak Robinho. Co tu dużo mówić, jest on motorem napędzającym całą machinę z Madrytu, graczem który podrywa całą ofensywę zespołu.
Prognozy na rewanż: Roma ze względu na straconą bramkę u siebie, będzie miała na Estadio Santiago Bernabeu spory problem. A Real w tym sezonie gra zbyt dobrze, aby potknąć się na drużynie prowadzonej przez Spallettiego.
(Majlosz)
Celtic – Barcelona 2:3
Wszyscy przed spotkaniem zastanawiali się, czy Artur Boruc zatrzyma Barcę. Teraz juz wiemy – nie zatrzymał, niestety, ale właściwie zrobił wszystko, co mógł, a przy takich obrońcach, jakich ma Celtic, mógł stosunkowo niewiele. I tak, gdyby nie on, Barcelona mogłaby wygrać wyżej. Szacunek należy mu się szczególnie za obronioną z bliska “bombę” na początku pierwszej połowy. Na pewno był jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym piłkarzem Celticu na boisku. Szkoda, że jego koledzy z drużyny (zwłaszcza z obrony) nie dostosowali sie do jego poziomu.
Ogólnie rzecz biorąc, mecz, jak się zresztą należało spodziewać, był bardzo ciekawy, od początku prowadzony w szybkim tempie, z akcjami po jednej i po drugiej stronie. Wiadomo, że na “szkockiej ziemi” gra się faworytom ciężko, ale chyba nie każdy wierzył, że to Celtic strzeli bramkę jako pierwszy. Niedługo jednak cieszył sie prowadzeniem, bo odpowiedź Barcy była prawie natychmiastowa. To jednak Celtic schodzi do szatni, prowadząc 2:1 po lobie, jaki “zafundował” Robson niezbyt dobrze ustawionemu Valdesowi.
O ile w pierwszej połowie gra była jeszcze w miarę wyrównana, chociaż i tak to Barcelona miała więcej okazji do zdobycia gola, to juz w drugiej połowie Celtic praktycznie nie istniał, zamknięty prez Hiszpanów we własnym polu karnym. Samo za siebie mówi już zresztą procentowe posiadanie piłki 75% – 25% na korzyść Barcy. Bramki są kwestią czasu – przepięknie w okienko trafia Henry, a pod koniec swoją drugą bramkę w tym meczu strzela Messi. Barcelona, chociaż jeszcze nie w swej najlepszej formie, pokazała, że potrafi grać skutecznie i widowiskowo. Cieszy zwłaszcza postawa Ronaldinho, który nad celnością strzałow musi jeszcze popracować, ale już z dryblingiem, podaniami i walecznością było u niego bardzo dobrze. Skutecznością popisał się też Messi, który umiał się znaleźć pod bramką, chociaż w przekroju całego meczu nie był aż tak rewelacyjny (pamiętajmy jednak, że wraca po 2,5-miesięcznej przerwie!).
Prognozy na rewanż: Barcelona awansuje do ćwierćfinału, to chyba oczywiste, ale miło byłoby, gdyby na zakończenie tegorocznej przygody z Ligą Mistrzów, na Camp Nou “pokazał się” Artur Boruc.
Olympique Lyon – Manchester United 1:1
“Czerwone Diabły” nie pokazały tym razem takiej formy jak w sobote w Pucharze Anglii przeciw Arsenalowi i uratowały remis dopiero w końcówce. Olympique może być z siebie bardzo niezadowolony, gdyż tego dnia niewykorzystanie słabszej dyspozycji United, było po prostu grzechem, grzechem na wagę awansu do ćwierćfinału. Francuzi zagrali dobry mecz, mieli więcej sznas na strzelenie gola, jednak to Manchester może się czuć “zwycięzcą” tego meczu. Tevez zdobył bramkę w 87. minucie i tym samym wprowadził swą drużynę już właściwie w przedsionek ćwierćfinału. “Ciekawostką” meczu może być fakt, że kibice Olympique świecili w oczy Cristiano Ronaldo laserem i jeśli UEFA udowodni te zarzuty, drużynę z Lyonu kara nie minie.
Prognozy na rewanż: wygra, co tu dużo mówić, Manchester. Solidna zaliczka w postaci remisu i “kocioł”, który stworzą kibice na Old Trafford raczej nie wróżą dobrze francuskiej drużynie.
Arsenal – Milan 0:0
I w tym meczu, tak jak w poprzednim, podobna sytuacja – Arsenal przeważał, miał 13 strzałów na bramkę przy 6 Milanu, ale… gola nie zdobył (mimo że miał nawet poprzeczkę pod koniec meczu) i nie ukrywajmy, zaprzepaścił swą szansę, a następna może się prędko nie powtórzyć. Szczególnie w drugiej połowie Arsenal przycisnął, o czym najlepiej świadczy fakt, że tacy piłkarze ja Pirlo, Pato czy Kaka nie mieli nic do powiedzenia. Ancelotti był zadowolony jedynie z rezultatu, ale zapowiedział, że w rewanżu jego zespół będzie już o wiele lepiej fizycznie przygotowany.
Prognozy na rewanż: Milan przejdzie dalej! Skoro w tamtym sezonie po 2:3 z Machesterem w Anglii na San Siro wygrał 3:0, to teraz też problemów ze zwycięstwem ( i to zapewne okazałym) nie powinno być.
Fenerbace -Sevilla 3:2
Najbardziej emocjonująco zapowiada się niespodziewanie rewanż właśnie tych drużyn! Sevilla co prawda ma dwie bramki strzelone na wyjeździe, ale Fenerbace pokazało, że nie należy go skreślać czy uśmiechać się z politowaniem, skąd w ogóle ten “Kopciuszek” w 1/8 finału LM. Wygląda jednak na to, że Roberto Carlos zrobił nie najgorszy interes, przechodząc do tej drużyny. Turkom zapewnił zwycięstwo rezerwowy Saracoglu, który w 87. minucie (3 minuty po wejściu na boisko) strzelił gola na 3:2 i został bohaterem. Ach, ten nos trenerski!
Prognozy na rewanż: Może być ciekawie, bo Turcy na pewno nie odpuszczą, chociaż na pewno groźniejsi są przy swych fanatycznych kibicach, a z drugiej strony dwa gole strzelone na wyjeździe to też dość solidna zaliczna dla Sevilli.
(Kinia)


