Jeszcze kilka tygodni temu kibice Wisły lamentowali nad utratą Kamila Kosowskiego, z którym to władze klubu rozwiązały kontrakt za porozumieniem stron. Teraz Wisła sprowadziła dwóch reprezentantów Polski, a całe to wykwintne danie skropiła południowoamerykańską krwią. Pozostałe kluby Orange Ekstraklasy mogą mieć w rundzie wiosennej spore niestrawności.
Spekulacji dotyczących ewentualnych transferów z i do Krakowa, było w styczniu mnóstwo. Najpierw wielka afera związana z Kamilem Kosowskim, który próbując na łamach prasy wynegocjować lepszy kontrakt, ostatecznie tenże stracił (na co do dnia dzisiejszego biję brawo Panu Bednarzowi). Wielu plotek dostarczył nam również Tomasz Frankowski, trenujący ze swoim byłym klubem i oczekujący na propozycję pracy, której nie otrzymał (po raz drugi owacja na stojąco dla Pana Bednarza).
Bo nie ma się co oszukiwać, Kamil ze swoim zachowaniem przesadził, zapominając zupełnie że to dzięki możliwości gry w Wiśle Kraków, ten niemłody już gracz, ponownie ubrał reprezentacyjną koszulkę.
Jeśli zaś chodzi o Tomka Frankowskiego… jeśli się wraca, to powinien być to powrót z klasą. Popularny niegdyś w Krakowie “Franek” wrócił niemalże jako wojenny kombatant, który podczas walk stracił zarówno nogi jak i rozum. W myśl zasady Leo Beenhakkera, Jacek Bednarz postanowił nikogo “za zasługi” nie przyjmować.
Najciekawsze spekulacje dotyczyły jednak Jacka Krzynówka. Nasz reprezentacyjny bohater z meczu z Portugalią marzył co prawda o grze w Berlinie, ale po tym jak jego osoba została w planach Herthy pominięta, plotki o jego transferze do Krakowa spotęgowały się.
Zastanawia mnie jedynie… po co w Wiśle kolejny niemłody zawodnik, któremu kariera na zachodzie się sypnęła, a dogorywanie w Orange Ekstraklasie zdaje się być jednym z ostatnich okrzyków w karierze? Od kiedy to drużynę która, z małymi przerwami, przez ostatnie kilkanaście lat nie miała sobie w kraju równych, buduje się na bazie zawodników którzy za 2-3 sezony będą kończyć kariery i u których kontuzje zdarzają się z każdym rokiem coraz częściej?
Wszystkie czołowe zespoły Europy wykładają gigantyczne pieniądze na młode talenty, które w swoich ligach debiutują w wieku 17 lat, aby cztery lata później być już fundamentem drużyny. W Polsce najwyraźniej musi jeszcze sporo śniegu spaść, aby władze klubu dojrzały do tego, że to właśnie młodzież jest przyszłością klubu, nie zaś grupa emerytów.
Wracając jednak jeszcze na moment do samego tematu transferów Wisły…
Od kilku dni wiadomo już, że nowym nabytkiem Wisły Kraków jest Radosław Matusiak. Spotkałem się już ze sceptycznym zdaniem na jego temat, argumentowanym niepowodzeniami, jakich Matusiak na zachodzie doznał. Tyle, że tak na dobrą sprawę, poza naszymi bramkarzami, nikt na boiskach europejskich kariery nie zrobił. A kto pamięta, co Matusiak wyczyniał zarówno w Ekstraklasie, jak i w reprezentacji kraju, gdy jeszcze regularnie grał, zdaje sobie sprawę z tego, jak właśnie klub z Krakowa zwiększył swój potencjał ofensywny.

Dodajmy do tego Wojtka Łobodzińskiego, który stał się w środę jednym z bohaterów meczu Polska – Czechy i Juniora Diaza, obywatela Kostaryki, który sprawdził się podczas testów w Hiszpanii i podpisał z Wisłą 3,5-letni kontrakt. A ponoć Biała Gwiazda kusi też w ostatnich dniach Łukasza Gargułę z Bełchatowa.
Płacz i lament kibiców Białej Gwiazdy po odejściu Kosy zdawał się unosić nad trybunami stadionu przy ulicy Reymonta jeszcze przez dwa tygodnie od rozwiązania kontraktu. Tymczasem z początkiem lutego, Jacek Bednarz zdaje się nie tylko ocierać łzy fanów, co wręcz wciskać im w ręce ogromne lizaki i głaszcząc po głowie, mówić opiekuńczym tonem: ” I było tyle płakać?”.
(Majlosz)




No bo Bednarz jest fajny. :)
Nie zgodzę się jedynie z oceną ew. transferu Krzynówka. Ten piłkarz moim zdaniem Wiśle by się przydał. Problemem by było, gdyby Wisła sprowadzała samych piłkarzy po trzydziestce. Ale gdy chodzi o pojedynczy transfer jednego z najlepszych polskich piłkarzy, to jestem za! Wg mnie Wisła płynie w bardzo dobrym kierunku. Dawno ich polityka nie była taka rozsądna, a przy tym z rozmachem.
Goornique, z tego, co wiem, to Wisła ma swoistą manię sprowadzania podstarzałych już zawodników, a przykład Krzynówka tylko potwierdzałby regułę, dlatego ja tam specjalnie nie jestem aż tak bardzo “za” jego transferem.
Co do Bednarza, to… znacie moje zdanie;) a jeśli chodzi o Matusiaka, to na razie naprawdę trudno z całą pewnością stwierdzić, czy okaże się tak dobry jak przed nieudaną przygodą w zachodnich klubach.