Sezon wiosenny coraz bardziej się zbliża, a zamieszania wokół Wisły Kraków coraz więcej. Zamiast ustabilizowanej sytuacji i spokojnego okresu przygotowawczego, dyrektor sportowy, Jacek Bednarz zadbał o to, by kibice i piłkarze się “nie nudzili”. To za jego sprawą rozwiązano kontrakt z jedną z ikon Wisły, Kamilem Kosowskim, który po wspaniałej jesieni, nagle został “na lodzie”. Czy wobec tego Bednarz jest nowym guru Wisły i będzie on realizował w klubie swoją politykę, niezależnie od zdania trenera, piłkarzy i kibiców? Aż strach pomyśleć…
Za Bednarzem nigdy, mówiąc szczerze, nie przepadałam, może z racji konotacji z Legią Warszawa, a może po prostu z uwagi na jego niesympatyczny i złośliwy, moim zdaniem, wyraz twarzy. No cóż, “numerem”, jaki wywinął z Kosowskim raczej pogłębił mą antypatię do niego, a powiedziałabym nawet, że zmienił ją w coś gorszego. Nie wiem, czy i co chciał udowodnić swoim zachowaniem, pewne jest jedno – skoro jeden człowiek może zrezygnować z gracza, który dopiero co był filarem drużyny i nawet trener nie ma tu nic do gadania, to ten człowiek ma władzę i posłuch u właściciela klubu. I nie jest to bynajmniej powód do zadowolenia. Niestety, w dalszym ciągu musimy liczyć się z różnymi niespodziankami.
Sprawa z Kosowskim, a ciągnie się już ona jakiś czas, od początku mi “śmierdziała”: jaki jest problem w wyłożeniu trochę większej kasy na podwyżkę dla niego, jeśli rzeczywiście stawka podstawowa w jego kontrakcie jest taka niska w porównaniu do innych zawodników? Po pierwsze: ten facet coś jednak dla Wisły zrobił – nie mówię tu nawet o dawniejszych zasługach, ale o meczach rundy jesiennej, kiedy niejednokrotnie prowadził drużynę do zwycięstwa, pokazując charakter, waleczność, zadziorność. Był niekwestionowanym liderem szatni, doskonałym motywatorem – Wisła potrzebuje takiego kogoś!
Po drugie: nie rozumiem też, jak może być szkoda pieniędzy na “Kosę”, skoro nie szkoda Wiśle pieniędzy na tak drogie “utrzymanki” jak Dawidowski czy Niedzielan. Nie szkoda było jej też płacić pensję Kasperczakowi, mimo rozwiązania kontraktu… Skąd więc nagle postawa dusigrosza?! Po trzecie: ewentualne zatrudnienie Jacka Krzynówka, chociaż teraz ponoć mniej prawdopodobne, kosztowałoby ze 2 mln euro, nie mówiąc już o gaży miesięcznej, która też na pewno byłaby rekordowa. Ale czy Krzynówek jest dobrą inwestycją??? Chociaż w dobrej formie, to jednak już niemłody i na pewno nie można powiedzieć, że perspektywiczny. Czy na to nie szkoda wobec tego pieniędzy?
Kosowki w wywiadzie mówi tak o zaistniałej sytuacji: Podkreślałem już to nie raz, ale żeby było jasne, to przypomnę – od początku miałem najniższe zarobki w Wiśle. Nie bałem się o tym mówić. Niektórych może te słowa bolały, uznali je za nie na miejscu? Ja w każdym razie nie mam sobie nic do zarzucenia. Starałem się godnie reprezentować Wisłę. Odchodzę z podniesioną głową. Niektórzy mówią o konflikcie charakterów Kosowskiego i Bednarza – pierwszy mówi co myśli prosto z mostu, drugi nawet godzinę przed objęciem fotela dyrektora sportowego Wisły, do niczego się nie przyznawał. Czy jednak sprzeczność charakterów może być powodem do jawnej niechęci, którą żywi do Kamila Bednarz? Dopiął on swego, mimo że za pozostaniem “Kosy” byli zawodnicy (pisali nawet w tej sprawie petycję), trener (który jednak, jak sam powiedział podporządkuje się “wizji klubu”), no i oczywiście kibice (Doping kibiców, ich wsparcie – to wszystko są niezapomniane dla mnie chwile. One dodawały wiary w siebie, uskrzydlały!- wspomina Kosowski).
Póki co, Bednarz realizuje swoje założenia, ale zobaczymy, jak daleko zajedzie na tym wózku. Żeby się tylko nie przejechał! Pragnę przypomnieć, zarówno jemu, jak i władzom klubu, że jeszcze nie tak dawno mówiono o wzmocnieniach zimowych w kontekście walki o Ligę Mistrzów. Pytam zatem: gdzie są te wzmocnienia? Ba, niechby nawet kadra pozostała niezmieniona, też nie byłoby źle. Jak to jednak bywa w zwyczaju, z wzmocnień zrobiły się… ubytki, a buńczuczne zapowiedzi szefostwa klubu znów można wyrzucić do kosza. Czy taką politykę uprawia szanujący się europejski klub, do miana którego pretenduje przecież Wisła?
Ktoś może powiedzieć: “Jeden Kosowski wiosny nie czyni”. Zgoda! Ale przypominam, że odszedł też Ćwielong (zawsze to jakieś osłabienie), nie został zatrudniony Frankowski ani Szymkowiak, choć swego czasu było o tym głośno (a teraz być może zasilą szeregi rywala – Lecha Poznań), nie sprowadzono też Macieja Żurawskiego, którego sława w Celticu przygasła. Ponoć na zgrupowaniu w Hiszpanii mają pojawić się nowi piłkarze. Niestety, takie zapewnienia nie napawają mnie optymizmem, a raczej… odrobinę śmieszą – piłkarze (zaznaczmy od razu – nie gwiazdy), którzy przyjdą do drużyny, nie będą od razu stanowić o jej sile i osobowości, tak jak chociażby Kosowski.
Naprawdę żal mi tego faceta, chociaż nie mówię, że jest święty, że nie ma wad, że zawsze załatwia sprawy profesjonalnie. Ma jednak coś, co potrzeba piłkarzowi – oprócz talentu ma też charyzmę, a że to także bardzo liczy się na boisku, mogliśmy przekonać się jesienią. Zresztą nawet zespół największych gwiazd, gdy nie jest zespołem, gdzie każdy walczy za każdego, nie osiągnie sukcesów. Nie chcę być złym prorokiem, ale boję się, że prowadzona dalej w ten sposób polityka sportowa Bednarza, nie skończy się dobrze dla Wisły. Obym się myliła lub… oby Bednarz się opamiętał! Inaczej czeka nas klasyczny scenariusz i powtarzane przez ostatnie lata jak mantra zdanie: “Może w przyszłym roku się uda…”
(Kinia)





Mnie już to cholernie denerwuje( !!!!!!! ) że jak jest już lepiej w Wiśle to ktoś musi tak namieszać żeby było gorzej. A Bednarz to dla mnie zadufany w sobie bubek!!!!
oj, wokoło rozgorzały ostre i bulwersujące nieraz dyskusje, w niektórych przypadkach dochodzi nawet do rękoczynów…
sie porobiło…
Zupełnie nie zgadzam się z większością tez postawionych w tym tekście przez Autorkę.
Poprawcie mnie jeśli macie na ten temat jakieś dane, ale nie wierzę, po prostu nie wierzę, by Wisła nie zaproponowała Kosowskiemu godziwego kontraktu. No, ale albo się chce grać w piłkę na boisku, albo w ruletę w kasynie i kupować nowe ciuszki.
Jacek Bednarz jest z pewnością jednym z najbardziej inteligentnych polskich piłkarzy (eks-piłkarzy) i prawdopodobnie najlepiej wykształconym (również poprawcie mnie jeśli się mylę). Polityka Wisły dawno nie była tak aktywna i odważna. Oczywiście Wisłę nie na wszystko stać, więc nie wszystkie ambitne plany udaje się jej realizować. No ale jak to u kibiców: nic się nie dzieje – źle, dużo się dzieje – też źle.
Spokojny okres przygotowawczy? Jestem pewien, że działania w celu wzmacniania drużyny nie mają wpływu na pracę zespołu nad formą i nie róbmy z tych ludzi dzieci, że jak nie ma Kosy to usiądą na boisku, zaczną płakać, a i może przestaną chcieć grać w piłkę.
Co do Dawidowskiego i Niedzielana. Tak, to faktycznie kretyńskie, że klub jest lojalny i wywiązuje się z kontraktu (choćby wysokiego) gdy ich pracownik ma kłopoty ze zdrowiem. Tak, wiem co miałaś na myśli, jednak wydźwięk tego wątku był wg mnie niewłaściwy.
Konotacje z Legią i rzekomo niesympatyczny wyraz twarzy to też kiepskawy argument, ale z tego akurat z pewnością zdajesz sobie sprawę. :)
Kosowski mógłby być kluczowym piłkarzem mocnej Wisły. Mógłby, ale zawsze brakowało mu profesjonalizmu. To dobrze, że pamięta się raczej jego lepsze mecze (Lazio etc.), jednak prawda o tym zawodniku jest taka, że odkąd pamiętam (a pamiętam jak dopiero został sprowadzony i grywał to końcówki, to na lewej obronie) biegał wtedy, gdy mu się chciało, a dziesiątki meczów przełaził w te i nazad, co chwila zaczesując fryzurę zmierzwioną zapewne nie od biegania.
Wybacz Kingo, jeśli moja polemika jest zbyt ostra, jednak jak mówi Pismo “Obyś był zimny albo gorący, nie zaś letni”… ;)
Cóż, komentarze mogą być ostre, może się nie załamię i nawet kiedyś Ci wybaczę ;) a tak na poważnie, to przecież chodzi o to, żeby wywołać szum, poruszyć czytelnika czy widza czy to w gazecie, czy w kinie, czy w teatrze, czy gdziekolwiek indziej… Najgorsza bowiem, jak słusznie zauważyleś jest obojętność czy “letniość”.
Przechodząc jednak do meritum mej obrony, to chcę zauważyć, że o sytuacji Kosowskiego pisałam już w artykule “50 tysięcy robi wielką różnicę”. Chodzi o to, że nie ma się co dziwić Kosowskiemu, który teraz miał bardzo niski kontrakt, że wkurza go sytuacja, w której on, grając bardzo dobrze jesienią, miał tak mało zapisane w kontrakcie, podczas gdy zawodnicy, którzy “etatowo” leczą kontuzje, mieli parę razy więcej. Poza tym “Kosa” chciał sie dogadać i nawet obniżył trochę swoje żądania, ale Wisła powiedziała, że już do rozmów niw wróci. Wydaje mi się, że gdyby po stronie klubu rzeczywiście były chęci, to obie strony doszłyby do porozumienia. Widać jednak Bednarzowi specjalnie na tym nie zależałó, skoro wypowiadał się nawet lekceważąco o Kosowskim.
Poza tym nie mówię, że Kamil jest niezastąpiony, ale skoro trener i zawodnicy zauważają jego kluczową rolę w drużynie, to chyba cos w tym jednak jest. Chodzi o to, że potrafił on być “duchowym przywódcą” w szatni, a taka osoba naprawdę jest potrzebna. Poza tym na razie nie ma widoków, by do Wisły przyszedł ktoś, kto mógłby go godnie zastąpić. O Krzynówku już nawet przestano wspominać…
Zdecydowanie nie zgodzę się też z Twoją opinią nt. gry i postawy Kosowskiego. Po pierwsze, jesienią naprawdę grał bardzo dobrze, a mogłam się przekonać o tym naocznie, bo byłam prawie na wszystkich meczach na stadionie Wisły. Nie tylko kibice, ale i gazety oceniały bardzo pozytywnie Kosowskiego w tej rundzie, zresztą 9 asyst to już coś. Nie zgadzam się też z opinią, że większość meczów Kosowski przechodzi ” w te i nazad”. Pamiętam ile zdrowia nieraz zostawił na boisku, poza tym znany jest z tego, że może nie zawsze celnie uderza na bramkę,ale za to sieje ferment, ganiając na lewej flance i rozbijając szyki obronne rywala.
Co do jego postawy pozaboiskowej,to… znów przesadzasz;) Owszem, imprezować nieraz imprezował, modny zawsze chciał być, ale obecnie, z tego co wiem i o czym wszyscy piszą, to ustabilizował swoje życie prywatne i zmienił jednak swoje podejście do życia i do piłki.
A jeszcze co do Bednarza, to owszem wiem, że argument o powiązaniach z Legią i mojej antypatii do niego, to żaden argument, ale po prostu pisałam o swoich odczuciach, zarówno co do decyzji, jakie podejmuje, jak i co do jego osoby. Po prostu tak mamy, że jednych lubimy, a drugich nie, a felieton jest chyba dobrym miejscem, by swe opinie wyrażać:)
Uff,mam nadzieję, że odniosłam się do wszystkich kwestii… Dzięki za głos w sprawie i… czekam na jeszcze bardziej polemiczną odpowiedź :D
Moim zdaniem jestes za bardzo jednostronna broniac Kosowskiego. Caly czas opisujesz jego dobre strony i skupiasz sie na jego zajebistosci, zamiast spojrzec obiektywnie i z wiekszej odleglosci na sprawe. Wisla na pewno zaproponowala mu godziwy kontrakt, ale pewnie on chcial wiecej i wiecej co w rezultacie poskutkowalo powiedzeniem ‘nie’ przez Bednarza.
Faktycznie nie wiem nic o aktualnym stylu życia Kosowskiego. Z bardzo dobrze poinformowanego źródła wiem jednak, że kiedyś kasyno było jego naturalnym środowiskiem i że było to powodem, dla którego Kosowski przedkładał zarobki nad sportowe ambicje.
Z tego co wiem, w tym sezonie na formę Kamila rzeczywiście nie ma co narzekać, ale w przeszłości miał cały ogrom właśnie takich przechodzonych meczów (napisałem “dziesiątki”, nie “większość”).
Nade wszystko idzie mi o to, że albo zawodnik chce grać dla klubu albo nie. Zatrzymywanie Kosowskiego na siłę mogło tylko zaszkodzić drużynie jako całości. Jeśli Wisła chce się liczyć, to powinna budować kolektyw na zawodnikach, dla których gra dla klubu znaczy coś więcej, niż rosnący stan konta i splendor gwiazdki krajowej.
Oczywiście główna oś sporu między nami leży w kwestii: czy Kosa dostał uczciwy kontrakt, ale chciał więcej, bo wydawało mu się, że Wisła za wszelką cenę będzie chciała go zatrzymać, czy też Jacek Bednarz jest debilem, bo zaproponował swojemu najlepszemu zawodnikowi kontrakt na poziomie średniej krajowej. Ta druga opcja jest dla mnie całkowicie absurdalna.
Oczywiście możemy na ten temat polemizować, ale w polskiej piłce pieniądze są tematem tabu, więc nie dowiemy się jaki kontrakt odrzucił Kosowski.
Nade wszystko zgadzam się z Turkishem. Twoje opinie są skrajnie tendencyjne i jednostronne, jak sądzę motywowane kibicowskim rozżaleniem po utracie kluczowego gracza przez Wisłę.
Przykro mi, że uważacie że jestem skrajnie tendencyjna, bo ja, mimo że, owszem, jestem kibicem Wisły, to nie uważam, żeby mój artykuł był aż tak przesadzony. Nie mówię, że Wisła nie poradzi sobie bez Kosowskiego i że on jest dla mnie “bogiem”. Chodzi mi o to, że działania Wisły są wg mnie trochę nieracjonalne – wydaje się pieniądze na inwalidów (przepraszam, ale taka prawda), a nie ma pieniędzy dla gracza, który był ważnym ogniwem zespołu….
Ale cóż, każdy ma prawo do swojej opinii, Wy także, chociaż niesprawiedliwe opinie trochę jednak bolą :( :/
do tych panów powyżej
1.Tendencyjni to jesteście wy ,ale jeśli chodzi o obronę Bednarza. Takie argumenty że ktoś jest wykształcony i inteligentny to co nie może robić źle? , aha to lepszy jest kłamca wykształcony niż nie? Przepraszam ale ja wolę takiego który mowi prawdę bez względu na wykształcenie (dotyczy objęcia funkcji w Wiśle).
2. To co robił Kosowski 5 lat temu mnie nie interesuje, ważne jest to co robił w rundzie jesiennej.
3.Nie rozbija się dobrze działającego zespołu bez wyraźnej przyczyny, bo można chyba było dać tej kasy troche więcej, tym bardziej że Krzynówek miał kosztować i zarabiać sporo więcej. A jaka była by gwarancja że zgrałby się z zespołem? Nie jest też już młody ani perspektywiczny. A poza tym jak jest o wiele lepszy od Kosy (tak zachwalał Bednarz) to dlaczego nie gra w swoim podrzędnym zespole?
4.A kto sprowadził Jirsaka za 700 tys i co gra ?
5.Niestety można podejrzewać że Bednarz działa na szkodę klubu obserwująć jego poczynania.
6.I tak na koniec, wy nie macie modnych ciuchów,że zazdrościecie ich Kosowskiemu i to jest argumentem przeciw niemu.
Przemawia przez was męska solidarność z Bednarzem bo ten artykuł napisała kobieta i to was chyba boli.
kibicu… myślę, że nikt nie śmiałby zarzucać Kini tego, że jest kobietą. wszyscy czytelnicy tego bloga wiedzą, że Kinia posiada ogromną wiedzę na temat, który w tym kawałku sieci nas interesuje – czyli na temat sportu. ten Twój argument w jej obronie może jej tylko zaszkodzić – jest raczej bez sensu. i w żadnym fragmencie wypowiedzi jej przeciwników w dyskusji nie dostrzegłam nawet cienia pretensji czy zgryźliwości odnoszących się do płci. po prostu – każdy prawo ma z kimś się nie zgadzać.
dotychczas radziliśmy sobie nawet z ostrzejszymi polemikami na tym blogu bez wycieczek osobistych (czy płciowych) i niech tak zostanie.
pozdrawiam :)
Szczerze powiedziawszy, to mnie też ten argument…poraził :D i o ile z resztą argumentów kibica się zgadzam, to z tym… chyba jednak nie;)
no i zastanawiam się, że jeżeli przez chłopców przemawia męska solidarność z Bednarzem, to czy (o zgrozo!) przez Kinię przemawia solidarność jajników z Kosowskim? by się chłopak zdziwił… ;p
dobranoc:)
a poza tym może turkish jest kobietą. kto wie.
(dobra, już nie spamuję. pa!)
może jest, może nie, ale tu niektórych ruszyło, no szkoda że anette nie odnosi się też do tematu, a panowie powyżej też zarzucali dziwne rzeczy…….
Spokojnie, spokojnie, bo nam się tu zamiast sportowych komentarzy zrobią polemiki damsko-męskie i to jeszcze na temat tożsamości płciowej ;>
Odnośnie wypowiedzi Kingi #8:
Z całym szacunkiem i sympatią dla Twojej osoby – wysoko sobie cenię Twoje teksty, ten jednak uważam jednak za tendencyjny. Staram się być sprawiedliwy w wyrażaniu opinii, tę mimo wszystko podtrzymuję. Szczerze mi przykro, jeśli w jakiś sposób to Cię ona uraziła. Nie widzę jednak powodu, mamy po prostu przeciwne zdania na ten temat.
Odnośnie wypowiedzi Kibica #9:
ad 1. Podaj przykłady kłamstw Bednarza, bo nie bardzo wiem o czym piszesz. Argument odnoszący się do inteligencji i wykształcenia Bednarza (biorąc pod uwagę również doświadczenie sportowe) wciąż uważam za bardzo dobry. Trudno znaleźć w “środowisku” piłkarskim osobę o lepszych kwalifikacjach.
ad 2. Mogę się z tym zgodzić.
ad 3. Argument kuriozalny. Kosowski jest o 1 (słownie: jeden) rok młodszy. Po drugie: Krzynówek jest bardziej wartościowym piłkarzem niż Kosowski. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Argument grzania ławy jest (mając w pamięci międzynarodową “karierę” Kosy) kolejnym kuriozalnym argumentem.
ad 4. A to już argument młodości i perspektywiczności poszedł w zapomnienie? Zresztą mniejsza z tym, nie o Jirsaku jest tu mowa.
ad 5. Można podejrzewać też, że nie szkodzi…
ad 6. “I tak na koniec, wy nie macie modnych ciuchów,że zazdrościecie ich Kosowskiemu i to jest argumentem przeciw niemu.” – infantylne i bez sensu.
“Przemawia przez was męska solidarność z Bednarzem bo ten artykuł napisała kobieta i to was chyba boli.” – bełkot, brak logiki, co zdążyli zaobserwować poprzednicy, więc nie rozwijam tematu..
kibicu,
nie odnoszę się do tematu, bo nie uważam, żebyśmy mogli rozstrzygnąć tu ten problem oraz niewiele mnie on interesuje – jak było naprawdę, wiedzą tylko Kosowski i władze Wisły . i Bozia.
(choć b a r d z o s u b i e k t y w n i e wnioskowałabym raczej o winie Kosowskiego, nie obrażając się, gdy ktoś myśli inaczej)
pozdrawiam :)