
…odcinek 3. Orange Ekstraklasa zakończyła rozgrywki jak zwykle wcześniej niż inne ligi europejskie, ale dzięki temu możemy więcej uwagi poświęcić na rozgrywki odbywające się poza granicami naszego kraju.
A weekend zdominowany został kompletnie przez angielską Premier League, gdzie między sobą grały cztery najlepsze drużyny. I co tu dużo ukrywać, tym dwóm spotkaniom należy poświęcić najwięcej miejsca.
- Barca dosyć łatwo wygrywa mecz ligowy przeciwko Valencii (grając do tego na wyjeździe), ale nie oszukujmy się, pokonanie tego zespołu, w jego aktualnej dyspozycji, nie należy do zadań najtrudniejszych. Warto odnotować fakt, że do gry na najwyższym poziomie wraca Samuel Eto, który, fantastycznemu Canizaresowi (pamiętami jego niesamowite interwencje z ostatniej kolejki Ligi Mistrzów) wpakował dwie bramki.
Ronaldinho grzał ławę, a patrząc na to jak sobie radzi Bojan i Giovanni, śmiem twierdzić że brazylijczyk w stolicy Katalonii potrzebny już nie jest. Najsmutniejszą wiadomością z tego meczu jest kontuzja Leo Messiego, najlepszego zawodnika Barcelony w tym sezonie. A przecież za tydzień derby Hiszpanii i mecz przeciwko Realowi…
- Polacy za granicą. Ebi Smolarek znowu strzela! Tym razem w meczu wyjazdowym przeciwko Murcii, w 63 minucie. Szkoda tylko, że Racing i tak ten mecz przegrał. Ale światełko w tunelu dla młodego Smolarka jest.
Ani Boruc, ani Żurawski nie grali w przegranym przez Celtic Glasgow meczu z Inverness Caledonian Thistle. Celtic co prawda prowadził już 2:0, ale kolejne gole strzelali już tylko gospodarze (mimo, że Celtic miał od 68 minuty przewagę jednego gracza). Bardzo silna musi być ta liga szkocka, skoro mistrz przegrywa z czymś, czego zwyczajny śmiertelnik nawet nie kojarzy po nazwie.
Bramkę dla Boavisty Porto zdobył Rafał Grzelak, a w barwach Arminii znów punktuje Wichniarek. Podobno Błaszczykowski wyrasta na jednej z najlepszych graczy w Dortmundzie, ale o żadnych jego bramkach i asystach w tej kolejce nikt nie słyszał. Na temat innych gracz z Polski – cisza. Coś nasze orły w ten weekend nie poszalały…
- Po dwutygodniowej kontuzji palca do gry wrócił LeBron James, a Cavaliers od razu wygrali z Indiana Pacers 118:105. Celtics nie tracą tempa i tym razem rozłożyli Toronto Raptors, a Steve Nash stracił koronkę, uderzony łokciem przez Carlosa Boozera. Warto odnotować fakt, że była to koronka, wstawiona w miejsce zęba, utraconego na skutek uderzenia przez Karla Malone’a. Biedny Steve.
Po kontuzji wrócił też Tim Duncan (zwycięstwo nad Denver Nuggets 102:91), ale nie będzięmy o tym pisać, bo Spurs są nudni :)
- Czas przejść do meritum. Liverpool podejmował u siebie Manchester United. Kibice Czerwonych Diabłów ironicznie nazywają Anfield Road swoim drugim stadionem, bowiem z sześciu ostatnich meczów wyjazdowych, United wygrali aż 5, a jeden zremisowali.
Sam mecz nie był piękny, to była twarda walka o każdą piłkę, zagęszczanie środka pola i oczekiwanie na błąd. Ale tego można się było spodziewać. Na uwagę zasługuje fakt, że w bramce ManU nie popisał się Edwin van der Saar i gdyby nie interwencja Andersona przy pierwszym błędzie i Evry przy drugim, Liverpool miałby mecz wygrany.
Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Carlos Tevez, który dołożył nogę do piłki uderzonej przez Wayne’a Rooney’a. Liverpool próbował odpowiedzieć, Benitez robił z ławki co mógł, aby wreszcie pokonać Sir Alexa, ale piłki do bramki van der Saara nie mogli skierować ani Gerrard, ani Babel, ani Torres (który w ogóle niewiele pograł, świetnie kryty przez Ferdinanda i Vidica).
- W drugim szlagierze Premier League, Arsenal podejmował Chelsea. I tutaj, w przeciwieństwie do meczu poprzedniego, mieliśmy okazję oglądać mecz cudowny. Szybkie tempo, walka o każdą piłkę, dużo żółtych kartek, Terry i Ebue znoszeni z boiska, świetne ataki Chelsea i jeszcze lepsze kontry Arsenalu, fantastyczne parady bramkarzy, zarówno Cecha (po strzałach van Persie’ego i Fabregasa), jak i Almunii (choćby uderzenie Shevy z rzutu wolnego w 92 minucie meczu). Do tego masa nerwów, zakończona niemal bijatyką Fabregasa z Ashley Cole’em, dwie bramki w końcówce meczu strzelone przez Arsenal i nieuznane przez arbitra (słusznie) i wreszcie gwizdek kończący mecz, po którym Kanonierzy mogą dumnie powiedzieć: “jesteśmy najlepsi w Premier League i chyba to udowodniliśmy”. I udowodnili.
Jeśli chodzi o bramkę, co tu dużo mówić, poważny błąd Cecha i gola można zapisać na jego konto.
- Zasłużyliśmy na wygraną, ale akurat mój gol był wyjątkowo szczęśliwy. Byłem kompletnie zaskoczony, że piłka do mnie doleciała. Petr zwykle zasługuje na miano najlepszego bramkarza świata. Na szczęście popełnił ten jeden błąd. To niezwykle ważna wygrana, wiem, jak wielką radość sprawiła chłopakom i kibicom - powiedział po meczu Gallas, nowy kapitan Arsenalu i zdobywca jedynej bramki w meczu.
Arsenal i Manchester dzięki swoim zwycięstwom, odskoczyły trzeciej w tabeli Chelsea. Liverpool, przy takiej dyspozycji lidera i wicelidera, może się już powoli z mistrzostwem żegnać.
- Fabio Capello już oficjalnie selekcjonerem reprezentacji Anglii. Ale na ten temat rozpisywać się nie będę, gdyż w najbliższym czasie przeczytacie o tym pełny artykuł.
- Milan klubowym miestrzem świata! Maldini w czerwcu kończy karierę. Ale o tym również przeczytacie w osobnym artykule na naszym blogu.
Niestety, linki tym razem nie z youtube, jako że serwis ten na mocy prawa, ma obowiązek niezwłocznie kasować wszystkie filmiki z udziałem drużyn z Premier League. Niestety z tego też powodu kod oszalał i okno z filmikiem nie chce ukazywać się w takiej formie, jak to z youtube. Za utrudnienia przepraszam.
(Majlosz)



Chyba się sportem zainteresuje przez tego bloga ;-) Cudownie rośnie Wam oglądalność, gambatte ne! :)
To Ty sie jeszcze nie interesujesz;P wstyd! najwyższa pora to zmienić :D
No właśnie pracujecie nad tym, bo jak widzę ile w to wkładacie pasji i energii, to zaczynam się zastanawiać, że może to coś więcej niż oglądanie spoconych facetów uganiających się za okragłą piłką :)
fajne chłodne podejście… tak z dystansem
doprawdy to pech stracić drugi raz tego samego zęba, ciekawe jak wysokie będzie odszkodowanie?
Panie Michale
Moze to byc rownie interesujace jak ogladanie skapo ubranych skosnookich dziewczat z padem w reku ;).