
Faza grupowa Champions League za nami. Kibice odetchnęli z ulgą, bowiem nie oszukujmy się, wiało nudą. Kto awansuje do dalszej rundy, można było przewidzieć zanim rozpoczęły się pierwsze mecze, a największą niespodzianką jest fatalna postawa Valencii. Nawet taki hit jak mecz Manchesteru z Romą, zawiódł. Ale równowaga w przyrodzie musi być zachowana, więc na otarcie łez przypominam, że już w lutym czekają nas pojedynki gigantów.
Tak się dziwnie złożyło, że do następnej rundy awansowały praktycznie same najmocniejsze kluby w Europie, a jakby tego było mało, już w lutym czeka nas prawdziwa uczta piłkarska i dwa przedwczesne finały. Wszystko za sprawą fatalnej postawy Liverpoolu, który awansował dopiero w ostatniej kolejce z drugiego miejsca, oraz przez błędy Arsenalu, który mimo cudownej gry zarówno w Premier League jak i w Lidze Mistrzów, zakończył rywalizację na drugim miejscu w grupie, wyprzedzony przez Sevillę.
Tak naprawdę do pełni szczęścia brakuje tylko Bayernu Monachium, wówczas mielibyśmy chyba najmocniejszą grupę drużyn na tym etapie od paru dobrych sezonów.
Zostałem poproszony o podsumowanie ostatniej kolejki fazy grupowej, ale w zasadzie nie ma o czym pisać. Chyba że chcecie, abym wymieniał piłkarzy głębokich rezerw drużyn, które awans miały zapewniony i pozwoliły młodzianom zadebiutować w najpiękniejszych rozgrywkach klubowych naszego kontynentu. Zapewne nikt nie lubi lania wody, wobec czego nie będę się więcej rozpisywał, jednocześnie dając Wam możliwość obejrzenia najładniejszych, zdaniem autora, bramek fazy grupowej Champions League.
Na koniec jeszcze przypominam Wam, jak wyglądać będzie rozkład koszyków w najbliższym losowaniu.
Koszyk numer 1
Porto
Chelsea
Real M
Milan
Barcelona
Manchester
Inter
Sevilla
Koszyk numer 2
Liverpool
Schalke
Olympiacos
Celtic
Lyon
Roma
Fenerbace
Arsenal
Oj, będzie się działo.
(Majlosz)



Chyba nie do końca było jednak aż tak nudno… Wytrawni i zagożali kibice, zawsze z tym samym błyskiem w oku będą oglądac każdy mecz ich ukochanej drużyny. I z taką samą determinacją bedą wyczekiwać nawet najmniejszej o niej wzmianki, będą oglądać relacje z każdego spotkania (o ile to oczywiście możliwe-bo w życiu nie zawsze się udaje) i cieszyć się z każdej nastepnej bramki, nawet jeśli wynik meczu
wiadomy był od początku…
A co do lania wody, jeśli ktoś umiejętnie to robi, to nikt sie nawet nie zorintuje ze to tylko woda:)
A to jest jak najbardziej możliwe…