
We współczesnej historii sportu aż roi się od nazwisk, wielkich ikon dziedziń sportowych, w których zostawiali litry krwi i potu, stając się już za życia ich legendami. Wayne Gretzky w NHL, Tiger Woods w golfie, Michael Jordan w koszykówce, czy też Garry Kasparov w szachach. Lecz jest jeden człowiek, który dzięki swej postawie, inteligencji, talentowi i osiągnięciom, stawia ich wszystkich w cieniu. Panie i Panowie, przed Wami, zdobywca czterech przyłożeń w jednym meczu, Al Bundy!
Każdy zapewne zna choć ze słyszenia nazwę “Świat według Bundych”, część z Was widziała kilka odcinków, a i znajdą się nieliczni maniacy, którzy siadając przed ekranem telewizora, wsadzali rękę w spodnie i oglądali każdy odcinek głosząc, słuszenie zresztą, tezę, jakoby Al Bundy był synonimem prawdziwego faceta. Z radością mogę oznajmić, iż ci ostatni mieli rację. Al Bundy to największy twardziel i prawdziwy mężczyzna.
Serial Married with Children pojawił się na ekranach amerykańskich telewizorów w roku 1987 i od razu zdobył rzeszę fanów, przy czym stał się jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym sitcomem w historii Ameryki. Przez ponad 10 lat (11 sezonów), widzowie mieli okazję śledzić losy sprzedawcy butów Ala Bundy i jego patologicznej rodziny. Żona Peggy, która całymi dniami siedzi na kanapie oglądając Oprah Winfrey Show, a na słowo “praca” reaguje panicznym krzykiem, córka Kelly, najgłupsza blondynka na ziemi, nie mająca sobie równych w zaliczaniu facetów, oraz syn Bud, wieczny prawiczek – to tylko kilka ciekawych postaci, ukazujących się w serialu.
Ważnym elementem w sitcomie Married with Children jest prześmiewczy stosunek wobec wszelkich amerykańskich urzędów, europejskich samochodów, rządu, systemu edukacji i … Francji.
Kim jest Al Bundy? Poza tym, że jest sprzedawcą butów, czyli najgorzej opłacanym człowiekiem w historii ludzkości, jest również prawdziwym mężczyzną. Bezkompromisowy, dbający o rodzinę i jej byt, twardy jak skała. A co najważniejsze, jest osobą, do której każdy podchodzi z wielkim szacunkiem:
Zastanawiacie się zapewne, o co chodziło autorowi, gdy jako tytuł umieszał “Największy sportowiec w historii”… Odpowiedź jest bardzo prosta. Al Bundy jest największym sportowcem w historii. Co do tego nie ma dwóch zdań i basta! W końcu, kóry ze znanych Wam sportowców zdobył cztery przyłożenia w jednym meczu? Żaden.
Któremu ze znanych sportowców została dedykowana tablica wyników na boisku szkolnym? Żadnemu.
Który ze sportowców ma tak inteligentne spojrzenie, elokwentny wyraz twarzy, wygląd, który ocenić można tylko jednym słowem: prawdziwy facet? Żaden.

Na poparcie moich słów umieszczam prezentację umiejętności Ala. Dziewczyny, po obejrzeniu tego filmiku możecie stracić głowę. Ale uprzedzam, sprzedawca butów jest żonaty i niejedna kobieta próbowała go poderwać. Żadnej się to nie udało. Al okazał się być w każdej sytuacji wzorem wszelkich cnót: nieugiętym, bezkompromisowym, wiernym i kochającym mężem i ojcem swoich dzieci. Możecie więc tylko popatrzeć.
Jak sami więc widzicie, Al Bundy jest jedyny i niepowtarzalny. I możecie wierzyć lub nie, ale sam Michael Jordan, przed każdym meczem w którym sięgał po nagrodę MVP, w szatni robił trzy głębokie oddechy i powtarzał sobie: “będę silny, będę jak Al Bundy”.
(Majlosz)



A najlepszym pilkarzem w historii jest Tsubasa ;).
Szacunek! Jak to mówią: NICE ONE BUNDY:)
cytat: “a i znajdą się nieliczni maniacy, którzy siadając przed ekranem telewizora, wsadzali rękę w spodnie”
ekhm… dziękujemy maniaku, właśnie sobie to zwizualizowaliśmy ;]
ps:
a sam serial… cóż… odcisnął piętno na swego czasu mojej nieskażonej i nieświadomej prawdy o świecie psychice. ech. potem już nic nie było takie samo… ;]
a właśnie! skoro jesteśmy w temacie (sprzedaży butów, rzecz jasna), to co z waszym trzecim ogniwem?
A jak myślisz, Anetko, jak myślisz? Toż to prawie jak redaktor – widmo, “martwa dusza” :D hmm a może Ty przemówisz do rozsądku? :P Kazia Szczuka mogłaby z nim też porozmawiać – w końcu prowadziła “Najsłabsze ogniwo” ;D
nieźle, łączenie kilku fascynacji z lekką dozą humoru.i sporym przymróżeniem oka =] Tekst ten jest wstanie zaciekawić nawet osoby podchodzace do pewnych spraw z ogromnym dystansem
W końcu grunt to oryginalny pomysł, a później odpowiednie jego przedstawienie…
oby nigdy nie zabrakło tej pasji i zawsze była fascynacja…
Nie mogłem się powstrzymać i musiałem o nim napisać. Wszak zdobył CZTERY przyłożenia w JEDNYM meczu!
Każdy szanujący się blog sportowy powinien wspomnieć o Alu.
Cóż można dodać, tekst mówi prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Szczerze mówiąc dziwię się, że Wasz blog nie jest pod adresem http://www.czteryprzylozenia.wordpress.com... Tak czy inaczej sport bez Ala byłby zaledwie karykaturą samego siebie.
I wlasnie w taki sposob jak na filmiku, Al Bundy zdobył jedno ze swoich czterech przylozen w jednym meczu :D
pzdr. :)