
Eliminacje do Euro 2008 zakończone. Po raz kolejny wiele się działo w ostatniej kolejce, choć największym wydarzeniem jest chyba porażka Anglii na Wembley oraz bezbramkowy remis Niemców, którzy również grali u siebie. Tyle, że jedyną konsekwencją remisu naszych zachodnich sąsiadów jest spadek na drugie miejsce w grupie, natomiast w Anglii rozpocznie się wielki medialny lincz.
W ostatnim meczu eliminacyjnym Grupy 5, reprezentacji Anglii przyszło zmierzyć się z Chorwacją. Brytyjczycy dosyć szczęśliwie utrzymali się w walce o awans na Euro, gdyż w sobotę Rosja przegrała z Izraelem, dzięki czemu wciąż traciła do drugich w tabeli Anglików dwa punkty. Tak więc podopiecznym Steve’a McClarena wystarczał w dzisiejszym meczu remis, podczas gdy Rosjanie swój mecz wygrać musieli.
Już w 8 minucie spotkania 88 tysięcy fanów uciszył Niko Krajcar, gdy po jego uderzeniu i fatalnym błędzie Scotta Carsona, piłka zatrzepotała w siatce. Sześć minut później, na 2:0 podwyższył Ivica Olić, co kompletnie załamało przeciwnika. Wyspiarze nie mieli pomysłu na grę, ich akcje były momentalnie rozbijane przez chorwacką obronę, przez co musieli schodzić do szatni ze spuszczonymi głowami.
Na drugie 45 minut pojawił się, siedzący do tej pory na ławce rezerwowych, David Beckham, którego dośrodkowania sprawiały coraz większe problemy Chorwatom. Wreszcie, w 56 minucie Frank Lampard zdobył bramkę wykorzystując jedenastkę, której być nie powinno. Po krótkiej chwili, w 64 minucie kibice oszaleli z radości, gdy po kolejnym dośrodkowaniu Beckhama, bramkę na wagę awansu zdobył Peter Crouch.
Radość ta nie trwała jednak długo, bowiem w 77 minucie wynik spotkania ustalił strzałem z kilku metrów Mladen Petrić. W ten oto sposób Brytyjczycy wylądowali na dnie.

Reprezentacyjny kryzys angielskich piłkarzy to temat na doktorat z dziedziny psychologii. Bo inaczej nie da się wytłumaczyć faktu, że piłkarze na co dzień grający w jednej z najlepszych lig świata, gdzie z piłką robią niemal wszystko, nagle w reprezentacji zamieniają się w przestraszone dzieci, które dopiero uczą się radzić sobie z presją.
Anglicy drogę do Euro rozpoczęli od wysokiego zwycięstwa nad Andorą (5:0), lecz później z każdym meczem było coraz gorzej. Remis z Macedonią (0:0) i Izraelem (0:0), porażka z Chorwacją (0:2)… takich wyników na Wyspach nie wyobrażał sobie nikt. Przecież to kraj, z którego aż trzy kluby grały w półfinałach zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów…
Zła atmosfera towarzyszyła zespołowi już w połowie eliminacji, wtedy też rozpoczęła się wielka nagonka na selekcjonera, Steve’a McClarena. Najbardziej znana brytyjska gazeta, The Times, użyła nawet jego podobizny w reklamie, w której to siedzi w toalecie bez papieru toaletowego. Biorąc pod uwagę cięty język angielskich dziennikarzy, na łamach gazet dojdzie do linczu, gdzie ofiarą będzie McClaren, a jego oprawcami kibice i media.

Od jutra rozpocznie się wielkie rozliczanie reprezentacji Anglii. Trwać będzie zapewne długo, zwłaszcza, że Brytyjczycy nie zakwalifikowali się do wielkiej imprezy po raz pierwszy od 1984 roku. Pod uwagę należy także wziąć fakt, iż już od dłuższego czasu powtarza się o najbardziej utalentowanej młodzieży ostatnich lat i kto wie, czy nie w historii brytyjskiego futbolu w ogóle. Tymczasem ta złota młodzież zawiodła zarówno na ostatnim mundialu, jak i w eliminacjach.
Prawda jest taka, że na braku Anglików podczas Euro 2008 ucierpią nie tylko oni sami, ale całe Mistrzostwa. Ucierpią media (mniejsze wpływy z transmisji, ucierpią organizatorzy (nikt nie wydaje takiej kasy jak pijani Anglicy w pubach), ucierpimy i my – kibice (bo kogo zainteresuje mecz Polska – Turcja z wyjątkiem Polaków i Turków?). Wiele osób się cieszy, ja, choć wiernym fanem Brytyjczyków nie jestem, to nad ich brakiem w Euro ubolewam.
Polska zremisowała z Serbią 2:2, po dość nudnym spotkaniu w Belgradzie. Z Anglikami we wszystkich eliminacjach ostatnich lat przegrywaliśmy zawsze. Nie mamy żadnego zespołu w Lidze Mistrzów, nikt nas również nie reprezentuje w Pucharze UEFA. Nasi najlepsi napastnicy grzeją ławy w europejskich drużynach klasy średniej, a nasi najlepsi i najbardziej wartościowi gracze to bramkarze. Ale to my zagramy w Euro 2008. I to po awansie z pierwszego miejsca w grupie.
(majlosz)



Oglądałam mecz Polaków, po którym mój sop cast (czy jakkolwiek nazywa się to cudo, które umożliwia mi oglądanie meczów na kompie) przerzucił mnie na ostatnie 10 minut meczu Anglia – Chorwacja. Różnica poziomów – uderzająca.
Poza tym, że się cieszę z naszego awansu, że kibicuję i że w ogóle… w moim mało eksperckim piłkarskim myśleniu zastanawiam się, czy to dobrze, że sprawnie ustawieni i zmotywowani średniacy wchodzą do Euro (a nawet wygrywają). Bo mi wciąż bajeczną przyjemność sprawia oglądanie wirtuozów… jestem futbolową estetką. I w gruncie rzeczy – też żal mi Euro bez Anglików.
A ja placze, placze. Caly czas placze od tego dnia (nie mowie o sylwestrze Anetko). Zlota generacja angielskiej pilki nie dala rady awansowac do mistrzostw europy. Wsrod moich znajomych wszyscy sie ciesza z tego powodu (’skoro sa tacy super powinni wyjsc z grupy bez problemu’), ale jeszcze zaplacza, gdy w 2008 roku beda ogladac mistrzostwa i zobacza ze brakuje tam jakosci i gwiazd…